SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  114  / Pokochać śmieci jak… w Skandynawii

 

Ekologia w UE – jak to robią inni

 

Pokochać śmieci jak… w Skandynawii

 

 

 

Pokochać śmieci? Jak można pokochać coś takiego jak śmieci? Ano można i są na tym kontynencie nacje, które śmieci traktują z szacunkiem, bo, jak powiedział Gunnar Haglund – radca Ambasady Królestwa Szwecji w Polsce – „Żal śmieci wyrzucać, kryją morze energii wartej miliardy”. Sam przez wiele lat pobytu na północy Europy, w Skandynawii, na własnej skórze, doświadczyłem tego jaką wartość mogą mieć zwykłe śmieci. Tam kupiłem sobie pierwszy w życiu samochód i choć używany, to po dziś dzień czuję do niego sentyment, bo kupiłem go za gotówkę, którą uzyskałem z tego co w Polsce leży praktycznie wszędzie – z butelek i puszek po piwie po napojach !!! U nas w każdym rowie leżą rzeczy, które w Danii poddawane są recyklingowi bądź, jak w Szwecji, są źródłem energii i ciepła. Szwecja jest krajem o najbardziej rozwiniętym miksie energetycznym i jest dzisiaj liderem, nie tylko, w wykorzystywaniu OZE do produkcji energii, ale także z sukcesem wykorzystuje do produkcji energii i ciepła wszelkie odpady komunalne i biomasę. Surowce te w większości innych krajów traktowane są jako tzw. zło konieczne, ignorowane i marnowane lub, co najwyżej, wykorzystywane tylko w niewielkim stopniu. Według opinii szwedzkich ekspertów, dzięki dużej populacji, rozwiniętemu rolnictwu oraz funkcjonującej już sieci ciepłowniczej, Polska ma najlepsze w UE warunki do wykorzystania szwedzkiego modelu budowy rynku alternatywnych źródeł energii.

 

Szwedzki model

Kryzys naftowy w latach 70-tych XX wieku zmusił uzależnioną od ropy naftowej Szwecję do dywersyfikacji dostaw paliw. Na początku postawiono na węgiel, a następnie, ustawowo, doprowadzono do stworzenia rynku alternatywnych źródeł energii. Wprowadzono m.in. systemy podatkowy i dotacji oraz zobowiązano gminy do przygotowania i wprowadzenia planów gospodarki regionalnymi zasobami paliw. Najpierw opodatkowano wszystko, co było energetycznie nieefektywne i ekologicznie niewłaściwe; na wytwórców energii nałożono opłaty za brak kogeneracji (jednoczesne wytwarzanie energii elektrycznej i użytkowego ciepła), spalanie paliw kopalnych, a także emisję tlenków azotu i siarki. Dodatkowe opłaty nałożono na odbiorcę finalnego, zaostrzono normy ochrony środowiska oraz zredukowano emisje CO2. Obecnie Szwecja jest prawie (oprócz transportu) niezależna od importu paliw kopalnych do produkcji energii elektrycznej i ciepła.

 

 

Początkowo, by zmniejszyć uzależnienie od importu węgla, biomasę spalano razem z węglem, co powodowało korozję i pogarszało parametry techniczne kotłów węglowych; efekty ekonomiczne uległy bardzo znacznej poprawie dopiero po zastosowaniu technologii skraplania spalin i spalania biomasy w specjalnych kotłach. Największym, bodaj, sukcesem rozwoju „zielonej energetyki” w Szwecji jest wykorzystanie do produkcji energii i ciepła różnego rodzaju odpadów i biomasy. Z dwóch ton odpadów komunalnych uzyskuje się w Szwecji energię przewyższającą energetycznie równowartość 1 tony węgla. Szwedzi spalają ok. 50% odpadów komunalnych, które sortowane są u samego źródła (w gospodarstwach domowych) a 45% pozostałych odpadów w tym metal, szkło, plastik, papier, poddawane jest recyklingowi; pozostałe nie całe 5% (!) jest składowane. W szwedzkiej sieci ciepłowniczej od 15% do 20% przesyłanej energii cieplnej pochodzi ze spalania odpadów komunalnych (Malmoe – 60%, Goeteborg – 30%). Spalanie śmieci stało się w Szwecji na tyle opłacalne, że wiele spalarni, aby utrzymać swoją efektywność ekonomiczną, importuje odpady (!) z innych krajów, głównie z sąsiedniej Norwegii.

Innym istotnym kierunkiem w rozwoju szwedzkiej „zielonej” energetyki jest produkcja biogazu; wykorzystuje się przede wszystkim odpady komunalne, osady ściekowe oraz odpady z przemysłu żywnościowego i rolnictwa. Poddaje się go później procesowi uszlachetniania do parametrów jakościowych gazu ziemnego i wykorzystuje jako paliwo do autobusów i … śmieciarek. Mimo, iż biopaliwa są droższe od węgla czy ropy naftowej, ich rozwój był możliwy dzięki zwolnieniom podatkowym dla producentów, a gminy szwedzkie są dodatkowo zachęcane do produkcji biogazu poprzez zwolnienie z akcyzy. Obecnie 40% ciepła produkowanego w Szwecji pochodzi ze źródeł, które w wielu innych krajach świata są albo marnowane albo nie są w ogóle wykorzystywane. W Szwecji, bezwartościowe dla wielu, odpady mają co najmniej taką wartość jak wytworzona z nich energia.

 

A w Danii?

Wszystkie firmy takie jak sklepy, kioski, stacje benzynowe i inne sprzedające produkty i napoje, których depozyty są płatne muszą odbierać opakowania od swoich klientów i dokonywać zwrotu uiszczonej wcześniej kaucji bez względu na miejsce wcześniejszego ich zakupu. Nie mogą także ustalać własnych zasad odzysku, a także ograniczać ilości i rodzaju przyjmowanych opakowań zwrotnych. Wymóg ten dotyczy także wszystkich sklepów „niespożywczych” (np. tekstylnych, AGD i RTV), w których napoje przedawane są dodatkowo, a także pizzerii, piekarni, cukierni, barów kanapkowych sprzedających napoje depozytowe na wynos. Sieciowe markety i sklepy wyposażone są w specjalne automaty („Flaskeautomat”) do przyjmowania puszek, butelek i transporterów, które przyjmują wszystkie butelki i puszki drukując bony o wartości odpowiadającej zapłaconemu wcześniej depozytowi. Sklep nie może żądać od klienta potwierdzenia, iż w tym właśnie sklepie dokonał zakupu zwróconych opakowań ani też wprowadzać jakichkolwiek własnych niezgodnych z Ustawą ograniczeń.

W 2000 roku grupa duńskich browarów wespół z partnerami zajmującymi się handlem utworzyła Dansk Retur System A/S. – spółkę non-profit, której celem (określonym przez Ministerstwo Środowiska) jest: – zbieranie opakowań jednorazowych celem ich recyklingu, – zmniejszenie ogólnych kosztów ponoszonych przez sklepy i supermarkety przyjmujące i sortujące depozytowe opakowania. Duńska Agencja Ochrony Energii przyznała firmie wyłączność na korzystanie z duńskiego systemu zwrotu do roku 2019. Firma ściśle współpracuje z: producentami, importerami, sklepami, biurami i wszelkimi instytucjami biorącymi udział w procesie produkcji i dystrybucji napojów w butelkach i puszkach, które ze względu na wielkość i rodzaj materiału podlegają kaucjonowaniu. W duńskim systemie zwrotu funkcjonują 3 podstawowe rodzaje kaucji zwrotnej, płatnej przy zakupie (dla opakowań jednorazowych): Pant A (1 DKK) – wszystkie butelki i puszki o pojemności mniejszej niż 1 litr (z wyłączeniem butelek plastikowych), Pant B (1,5 DKK) – wszystkie butelki z tworzywa sztucznego mniejsze niż 1 litr i Pant C (3 DKK) – wszystkie butelki i puszki od 1-20 l. Identyczne wartości depozytu dotyczą opakowań wielokrotnego użytku szklanych i plastikowych (twardych); wszystkie butelki po piwie mają ten sam kształt i wielkość (poj. 0,33 l) i różnią się jedynie etykietami browarów.

W roku 2013 (ostatnie pełne dane): – konsumenci zwrócili ponad 950 milionów opakowań zwrotnych objętych depozytem (o 12% więcej niż w roku 2012), – w systemie zwrotu opakowań zarejestrowanych było 16700 podmiotów, – 750 dostawców zarejestrowało 13000 rodzajów napojów podlegających kaucjonowaniu, – w około 2400 marketach i sklepach zlokalizowanych było 3000 automatów do butelek, – gromadzono dziennie 3 miliony opakowań jednorazowych (butelek i puszek), – zwrócono depozytów o wartości 1,56 biliona DKK (209 mln €), – podmioty współpracujące otrzymały tytułem zwrotu kosztów gromadzenia i przechowywania wynagrodzenie w łącznej wysokości 26,7 mln DKK.

Duńczycy na swój sposób traktują także śmieci [ Wg Eurostatu w 2014 roku każdy Duńczyk wytworzył 759 kg śmieci (od roku 1995 wzrost o 46%) – najwięcej w Europie – z czego składowany jest … 1 % ]. Każdy mieszkaniec ma wolny i niczym nie skrępowany dostęp do Genbrugstation czyli stacji recyklingu wszelkiej maści odpadów, od ziemi i gruzu począwszy a na elektronice i dużym sprzęcie AGD skończywszy; odpady niebezpieczne jak akumulatory chemia, farby, lakiery, rozpuszczalniki itp. objęte są „specjalną troską”. Stacje te czynne są przez 6 dni w tygodniu (niektóre także w niedzielę) i każdy może bezpłatnie przywieźć swoje odpady. W każdej Stacji Recyklingu znajduje się kilkanaście, lub więcej, kontenerów na różne rodzaje odpadów; największa i najnowocześniejsza w Danii kopenhaska – Gentofte Genbrugstation poddaje recyklingowi ponad 40 różnego rodzaju odpadów. Butelki i inne szklane opakowania nie objęte systemem depozytowym (np. butelki po winie) także podlegają recyklingowi; przy supermarketach i w stacjach recyklingu znajdują się specjalne pojemniki i kontenery na szkło.

 

A tymczasem w Polsce…

Nie ma miejsca, które nie byłoby ubogacone wszystkim co niepotrzebne w domu, a co można by przerobić i na różne sposoby zutylizować. Mieszkam na obrzeżu 170 tysięcznego miasta na skraju lasu i praktycznie nie ma dnia aby ktoś czegoś nie podrzucił.

W Polsce butelki po piwie mają różne kształty i objętości i dzielą się na zwrotne i bezzwrotne. Ich zwrot i odzyskanie kaucji to istna droga przez mękę, bo systemu zwrotu, na wzór tego duńskiego, w Polsce nie ma i chyba długo nie będzie. Są już supermarkety z automatami TOMRA do odbioru butelek (jak w Danii); są tak zaprogramowane, że rozróżniają butelki zwrotne od bezzwrotnych oraz opakowania poszczególnych kompanii i koncernów piwowarskich; na wydrukowanym paragonie wypisane są one szczegółowo. Paragon ważny jest 30 dni (w Danii – 3 lata !!!) i realizuje się go tylko w kasie supermarketu, w którym upłynniło się butelki; tak samo jest w Danii (jest to jedyne podobieństwo). W Polsce, w odróżnieniu od Danii, nie można pójść z bonem do kasy, po gotówkę; istnieje bowiem przymus dokonania zakupu a wartość bonu odliczana jest od wartości zakupionego towaru.

W Polsce automaty TOMRA przyjmują tylko butelki (w Danii także puszki – niezgniecione) i transportery, a za każde 35 groszy zapłaconej kaucji zwraca się klientowi, groszy 30. Z danych Kompanii Piwowarskiej wynika, że w Polsce w użyciu jest aż 400 mln butelek na piwo. Wbrew pozorom 35 groszy na kaucji, to nie strata, ale zysk. Piwo może być dzięki temu tańsze, bo butelka średnio podróżuje na linii browar – sklep-konsument 12-13 razy; gdyby system był sprawniejszy żywotność butelki zwiększyłaby się aż do 40 razy. Nowa butelka kosztuje u producenta 50 – 75 groszy. Sklepy, w znakomitej większości, przyjmują butelki zwrotne tylko za okazaniem paragonu zakupu, a gdy już trafi się na sklep, który nie wymaga paragonu to zwracają za butelkę 25 groszy.

Połowa spożywanego w Polsce piwa to piwo puszkowe, 37% przypada na butelki zwrotne, 8 % bezzwrotne; reszta to plastik i kegi (dane Kompanii Piwowarskiej). Puszki, ale tylko aluminiowe, można sprzedać na wagę w punktach skupu surowców wtórnych za 3,00 PLN za kg (kg = 54 puszki !!!); średni koszt produkcji puszki to 50 groszy.

Przepisy regulujące (?) rynek odpadów weszły w życie w 2001 roku (Ustawa z dnia 11 maja 2001 o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, Dz.U. z 2001, Nr 63,poz. 638). Zgodnie z nimi obowiązek recyklingu spoczywa na producentach, nazywanych filerami, którzy wprowadzają na rynek na przykład napoje w szklanych butelkach i wymagają od nich zbierania odpadów szklanych i dostarczania ich do recyklera, na przykład huty szkła. Jest jednak prostszy i mniej czasochłonny sposób: można wynająć kogoś, kto zrobi to w imieniu filera, a jemu wystawi tylko tzw. DPR czyli Dokument Potwierdzający Recykling. Powinno być OK. Jednak nie jest, bo ustawa nie przewidziała żadnych mechanizmów kontrolnych (!) i pojawiły się firmy specjalizujące się wystawianiu DPR i obrotem nimi po 50 złotych za tonę szkła. Polacy konsumują produkty w opakowaniach szklanych o wadze ponad milion trzysta tysięcy ton szkła rocznie. Według danych Ministerstwa Środowiska w 2012 roku przetworzyliśmy ponad pół miliona ton stłuczki szklanej – podczas gdy, błagające wręcz o surowiec, huty przetworzyły w tym samym roku tylko 270 tysięcy ton, choć są w stanie przerobić nawet 800 tysięcy ton ! Skąd ta rozbieżność? Ministerstwo bazuje od lat na informacjach od firm wystawiających DPR-y, nie weryfikując prawdziwości składanych sprawozdań i oświadczeń, z których wynika, iż Polska jest liderem recyklingu w Europie. Skoro tak, to dlaczego 6 lat temu rozpoczęło się dochodzenie Komisji Europejskiej, bo dotarły do niej informacje o nieprawdziwości danych ? Gdy przyjdzie zapłacić kary, to zapłaci budżet czyli my wszyscy.

W listopadzie 2014 roku znowelizowano Ustawę z dnia 1 lipca 2011 r. o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz niektórych innych ustaw i pojawiły się kolorowe pojemniki tylko na jeden rodzaj odpadu: – żółte na plastik i aluminium, – niebieskie na papier, – zielone na szkło. Pojawiły się też coraz większe emocje (często nie uzasadnione) jako odpowiedź na pytanie – gdzie wybudować PSZOK, czyli Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (coś bardzo podobnego do duńskiej Genbrugstation) nowy twór infrastrukturalny komunalnej, dzięki któremu las nie będzie straszył, w potoku na stałe zagnieżdżą się ryby, a dzikie wysypiska przestaną straszyć i odejdą w przeszłość. Pierwszy etap skandynawskiej miłości do śmieci już wystartował, oby tak dalej aż do …

Mimo tego targają mną spore obawy o dalszy los PSZOKów i recyklingu, obawy wynikające z bardzo niskiej, mentalności i świadomości ekologicznej Polaków oraz braku rzetelnej informacji (nie tylko) na ten temat. Obym się mylił.

 

Krzysztof Kozik

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |