SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  117  / Czas mówić otwartym tekstem

 

Innowacyjne samorządy Małopolski: Tarnów

 
Czas mówić otwartym tekstem

 


Z Romanem Ciepielą, Prezydentem Tarnowa
– rozmawia Jacek Broszkiewicz




– Jako prezydent Tarnowa, a wcześniej wicemarszałek województwa małopolskiego, uczestniczy Pan bardzo aktywnie zarówno w medialnej debacie, jak i w wydarzeniach, których przebieg ma wpływ na kształtowanie się poglądów dotyczących funkcjonowania państwa, zwłaszcza w sferze samorządowej, ale także gospodarczej. Ale największy nacisk w tej dyskusji kładzie Pan na potrzebę wykorzystania wszelkich możliwych szans po to, by ludziom żyło się lepiej, wygodniej, dostatniej i bezpieczniej…

 

– Coraz częściej spotykam się z dość odważną opinią, że obecne czasy są dla Polski najlepsze od 400 lat, a ostatnie ćwierćwiecze otworzyło nam szeroko drzwi do bardzo obiecującej przyszłości. Trudno nie zgodzić się z takim spojrzeniem na rzeczywistość, bo gołym okiem widać, jak ogromny krok naprzód w rozwoju cywilizacyjnym zrobiliśmy, zwłaszcza w okresie ostatnich kilkunastu lat. To oczywiście rezultat naszej pracy, talentów, umiejętności. Ale także – to trzeba otwarcie podkreślić – wynik naszej przynależności do wspólnoty europejskiej. Korzystamy z takich dobrodziejstw jak swobodny przepływ ludzi, towarów, kapitału, usług, a to z kolei umożliwia sięganie po najlepsze rozwiązania technologie. Okazuje się, że jesteśmy doskonale przygotowani, by wykorzystać te epokowe szanse. Oczywiście, zawsze są rezerwy do wykorzystania, mniejsze lub większe przeszkody biurokratyczne czy mentalne, ale gdy spojrzeć z dystansu na to, czego już dokonaliśmy, to mamy niezaprzeczalny powód do dumy. Rzecz w tym, by się nie tylko nie zatrzymywać na tej drodze, lecz też nie dopuścić do tego, byśmy z niej zeszli. Trzeba też pamiętać, że ta hossa nie będzie trwała wiecznie, że przyjdzie taki czas, kiedy Unia Europejska będzie wspomagała nas w znacznie mniejszym stopniu.... Poza tym – na naszych oczach rodzi się Europa dwóch prędkości i o ile można być wdzięcznym losowi za zatrzymanie dezintegracyjnych tendencji co do samej UE, czego dowodem jest rezultat wyborów we Francji, to sytuacja już nie jest tak klarowna w odniesieniu do funkcjonowania Unii jako takiej. Tak więc nie tylko dlatego, że nie jesteśmy w strefie euro, będziemy musieli precyzyjnie określić kierunki naszej drogi. Mam tu na myśli przede wszystkim konieczność uzmysłowienia sobie, że z roli beneficjenta przejdziemy na pozycję zerowego bilansu, a może nawet płatnika netto, o ile idea subsydiarności i pomagania słabszym nadal będzie w UE obowiązywać. W sumie więc, nie odwracając się do Unii plecami, musimy w coraz większym stopniu liczyć na własne możliwości. A te mamy ogromne. Na szczęście ustrój gospodarczy jest na tyle silny, że trudno dziś poważnie myśleć o jakiejś katastrofie w tej sferze.

 

Tarnowski Rynek należy do najpiekniejszych w Polsce. Z archiwum TCI, www.tarnow.travel

 

– Czy spojrzenie realne to spojrzenie pesymistyczne w odniesieniu do naszej roli w UE?

 

– Cóż, nie chcę się wdawać w polityczne, bieżące dyskusje. Jako gospodarz ponad 100 – tysięcznego miasta muszę myśleć przede wszystkim o tym, by jego mieszkańcy mieli rosnące poczucie komfortu w codziennym życiu. Nie uciekam jednak od jasnego wyrażania swej troski o przyszłość demokracji lokalnej i regionalnej w Polsce. Samorządność dała nam wszystkim potężne narzędzia do decydowania o tym, jak mają wyglądać nasze własne lokalne ojczyzny. I tych narzędzi nie damy sobie odebrać. To na szczeblu gminy, miasta, regionu najlepiej wiadomo, co trzeba zrobić, na co wydać każdą złotówkę i jak najskuteczniej postarać się o środki pomocowe UE lub innych dostępnych funduszy – norweskiego, czy szwajcarskiego. Umiejętność poruszania się w tej skomplikowanej materii to wielki kapitał. Ale musi on być wspierany takimi cechami jak oszczędność i racjonalność w wydawaniu publicznych pieniędzy. Te nawyki trzeba w sobie i w ludziach codziennie wyrabiać i wzmacniać, bo są warunkiem skuteczności, elastyczności i kreatywności, i to zarówno w wymiarze globalnym: na przykład w kwestii ocieplania się klimatu, światowej konkurencyjności, jak i właśnie w lokalnym: ot, w zaspokajaniu zwyczajnej potrzeby każdego człowieka – życia w czystym środowisku i w poczuciu bezpieczeństwa, także socjalnego.

 

– Czy nie ma Pan wrażenia, że coraz częściej ludzie padają ofiarą narzucanego im przekonania, że ktoś wie lepiej jak mają żyć i jak ma wyglądać ich poczucie szczęścia?

 

– Na szczeblu samorządów narzucanie ludziom, w jaki sposób mają kształtować własne, prywatne życie to zwyczajne nieporozumienie, oględnie mówiąc. Największą zdobyczą demokracji jest to, że słucha się, czego chcą ludzie, a nie mówi im, jakimi mają być. Ja myślę, że tej wolności Polakom nikt nie jest w stanie odebrać. Ale na zimne trzeba dmuchać i ciągle umacniać te wolności, które gwarantuje m.in. ustawa o samorządzie terytorialnym. Można ją zmieniać, dostosowując do zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej na przykład, ale jej główne przesłanki demokratyczne muszą pozostać nienaruszalne. To dla mnie oczywiste.

 

– Bycie strażnikiem raczej wyklucza postawę aktywną…

 

– No właśnie. Mierzi mnie postawa wyrażająca się w leniwym przekonaniu, że wartości zwyciężą, bo są dobre same w sobie. Że demokracja zwycięży, bo choć niedoskonała, to nikt niczego lepszego nie wymyślił. Jak pan sądzi, dlaczego w Polsce mamy tak niską frekwencję wyborczą? To jasne, że z powodu przeświadczenia niegłosującej większości o tym, że za nią załatwi to ktoś inny. I tu odkrywamy drugie dno – nieukrywaną niechęć do państwa, jako instytucji, własnej instytucji. Historycznie uwarunkowaną i do zrozumienia, ale jednak niechęć. Zasadniczo lepiej się czujemy jako plemię, a nie państwo. I ten stan rzeczy trzeba zmieniać, ale to praca na kilka pokoleń. O wiele lepiej to wygląda na poziomie lokalnym. Na szczęście, bo tutaj poziom społecznej współodpowiedzialności jest znacznie wyższy.

 

– Zwykło się sądzić, iż samorządy nie mają wpływu na gospodarkę. Czy podziela Pan tę opinię?

 

– Samorządy są największym inwestorem w Polsce i już tylko z tego powodu odgrywają bardzo ważną rolę w tej sferze. Ale w nowoczesnym społeczeństwie samorządy muszą pełnić rolę inspirującą, być prekursorem wprowadzania nowych rozwiązań także technologicznych – tych, które dotyczą codziennego życia ludzi. W szerszym aspekcie chodzi o to, by pobudzać innowacyjność na każdym poziomie, by stwarzać, także poprzez ulgi fiskalne, warunki do rozwoju przedsiębiorczości i produktywności. W dziedzinie edukacji ważną rolą samorządów jest profilowanie kierunków kształcenia zawodowego stosownie do potrzeb miejscowej gospodarki, ale także do możliwości przestawiania jej na inne, bardziej konkurencyjne tory. W Tarnowie robimy to z powodzeniem. Myślę, że warto zauważyć pewien znamienny trend, jaki pojawił się w samorządowym myśleniu. Tu już nie tylko chodzi o to, by sięgać po nowe technologie wpływające na kształt życia społecznego, ale o to, by nie wypaść z głównego nurtu przemian. Nie możemy z boku przyglądać się wyzwaniom z wiązanym z elektromobilnością, bo – chociaż obecnie wielu uważa ten problem za futurystyczny – to jest tylko kwestia czasu, kiedy poważnie trzeba się będzie z nim zmierzyć. Dlatego władza samorządowa, na każdym szczeblu, musi być wyczulona na podobne wyzwania i musi dbać o to, by być należycie przygotowaną do wprowadzania nowych rozwiązań w życie. Bo przecież często chodzi o diametralną zmianę naszego sposobu życia, w tym przypadku poruszania się.

 

– Wspomniał Pan o ukierunkowanej edukacji, ale też o najnowocześniejszych „społecznych” technologiach. Modny ostatnio trend pod nazwą „inteligentne miasta” nie oznacza bynajmniej samej tylko troski o dobrostan elit intelektualnych lokalnej społeczności. Warto chyba wyjaśnić w czym tkwi istota tej idei?

 

– W środowiskach, które decydują o dniu dzisiejszym i przyszłości kraju, regionu, miasta, gminy wszyscy wiedzą, o co chodzi. Choć tak naprawdę myślę, że cyfryzacja, czyli wszechstronny, nieskrępowany dopływ informacji, ułatwiających codzienne życie, jest dopiero skromnym początkiem tego, co nas czeka. Nie wnikam w to, czy ten proces jest słuszny i dobry, czy też nie. Wystarczy, że jest nieuchronny. Ten problem trzeba też rozpatrywać w szerszym kontekście, czyli w odniesieniu do tworzenia inteligentnych specjalizacji dla danej gminy, miasta, regionu. W przypadku Tarnowa i zmian, dotyczących dużych grup zawodowych, trzeba postępować roztropnie, bez nadmiernego pośpiechu. Uwarunkowania historyczne i ekonomiczne kierują nas w oczywisty sposób w stronę przemysłu chemicznego i elektromaszynowego. Grupa Azoty z siedzibą w Tarnowie to druga w Europie firma chemiczna, która z powodzeniem wdraża nowe technologie i posiada znakomite kadry fachowców. Mój, sprzed lat, pomysł utworzenia Tarnowskiej Doliny Plastikowej jednak się realizuje, chociaż nie w takim tempie, jakbym tego oczekiwał. Z ciężkiej syntezy chemicznej Grupa Azoty przechodzi do produkcji surowców takich jak poliamidy, które już mogą być wysoko przetwarzane przez mniejsze firmy rynkowe. I to one mogą i powinny tutaj powstawać, widzieć swą szansę. To samo dotyczy biznesów działających w otoczeniu drugiego wielkiego gracza, czyli Zakładów Mechanicznych Tarnów, które wytwarzają szeroką gamę uzbrojenia i sprzętu wojskowego oraz Fabryki Silników Elektrycznych TAMEL.

 

– Paradoksalnie więc: Zróżnicowana monokultura?

 

– Przeciwnie. Trudno nie zauważać najważniejszych podmiotów gospodarczych miasta. Ale Tarnów to także 300-tysięczna aglomeracja. Zatem stawianie wyłącznie na mono, czy duo – kulturę przemysłową byłoby mocno ryzykowne, chociażby ze względu na wahania koniunktury lub ruchy w sferze właścicielskiej. Dlatego bardzo mnie cieszy, kiedy na bazie tradycji przemysłu precyzyjnego powstają nowe prywatne firmy produkujące roboty przemysłowe – na zlecenia największych koncernów samochodowych na świecie. A najważniejsze jest to, że ten potencjał, w coraz większym stopniu – nie tylko czysto techniczny, ale intelektualny, innowatorski, kreatywny – rodzi się tutaj, na miejscu. To jest ogromny sukces lokalnej społeczności, która sama sobie, także za naszym pośrednictwem samorządowym, buduje stabilne podstawy na przyszłość. Nie bez znaczenia w dzisiejszym świecie jest to, że w mieście i aglomeracji produkuje się towary rynkowe, co oznacza, że nie działamy w świecie wirtualnym, lecz rzeczywistym, uczestniczymy w realnych procesach wytwórczo-handlowych. Myślę, że produktywność każdej społeczności jest dla niej warunkiem sine qua non we współczesnym świecie. Naturalnie sfera usług jest niezmiernie ważna, jej udział w PKB rośnie i tego też nie można nie zauważać. Jest w niej nadal spora przestrzeń dla innowacji, sporo nisz do zagospodarowania. Inteligentne specjalizacje nie rodzą się w magistracie, lecz w głowach przedsiębiorców, pasjonatów. Chociaż tę prawdę trzeba dostrzegać także i w tym wymiarze, że inteligentną specjalizacją samorządu może być umiejętność dostrzegania tych ludzi i pomaganie im, wpieranie doradztwem prawnym, podatkowym itp.

 

Replika zabytkowego tramwaju na ul. Krakowskiej - ikona Tarnowa

 

– Procesy gospodarcze mają charakter długofalowy, wymagają pomysłowości, konsekwencji, pewnego autorskiego nadzoru. Czy te zasady powinny mieć zastosowanie w działalności samorządowej? Czy realizacja raz zapisanej strategii rozwoju danej społeczności jest wystarczającym gwarantem powodzenia, bez względu na to kto zasiada w ławach radnych, czy w fotelu wójta, burmistrza, prezydenta?

 

– Nietrudno domyślić się, że porusza pan kwestię ciągłości władzy samorządowej, a precyzyjniej – kadencyjności. Uważam, że nie ma jeszcze w Polsce poważnej dyskusji nad tym, czy wprowadzać ograniczenie do dwóch kadencji w samorządzie, czy też nie. Mamy raczej próbę narzucenia takiego rozwiązania bez przeprowadzenia solidnej diagnozy. I to jest niepokojące. Uniwersalna na poziomie państwowym zasada kadencyjności sprawowania urzędu głowy państwa może się i sprawdza, ale na poziomie samorządowym przejrzystość nie wynika wprost z zagwarantowania ograniczeń trwania obieralnej przecież demokratycznie władzy. Samorząd pełni specyficzną, potrójną rolę. Po pierwsze jest reprezentantem państwa realizując zadania w każdej gminie: na przykład wydaje dowody osobiste, świadczy usługi z zakresu pomocy społecznej – niezależnie od tego, gdzie kto mieszka. Drugą funkcją jest sprawowanie władzy lokalnej – na przykład określanie sposobu zagospodarowania terenu. W tym przypadku nikt nie zastąpi samorządu w decydowaniu o tym, czy gmina ma być uzdrowiskiem, czy też ośrodkiem przemysłowym. Ale jest i trzecia funkcja, o której niezbyt często się mówi. Chodzi o rolę kreatora w rozwoju, w dalszej perspektywie. Jedni z niej korzystają obficie – mamy wzory takiego myślenia jak Wrocław, ale i na przykład Niepołomice, gdzie stworzono wielką strefę gospodarczą wykorzystując warunki lat 90-tych. Wiele jednak gmin nie wykorzystało swoich szans, przespało je. Bo jest jeszcze sporo w naszej mentalności czegoś, co każe nakładać klapki na oczy, patrzeć wąskotorowo. Posłużę się przykładem z XIX – wiecznej Galicji. Jest takie miasteczko Pilzno, wówczas potęga w obsłudze dyliżansów. Tamtejsi przedsiębiorcy robili wszystko, by budowana wtedy linia kolejowa omijała Pilzno szerokim łukiem, bo wydawało im się, że będzie zagrożeniem dla ich biznesu. No i tak się stało. Efekt? Kolej poprowadzono przez Dębicę i Tarnów. Dalszy wywód jest chyba zbyteczny. Przykład ten pokazuje jasno, jakie postawy powinniśmy obierać, jaki sposób myślenia prezentować, jak być otwartym na świat. Pojawia się jednak pytanie: czy te trzy funkcje samorządu, szczególnie tę ostatnią, kreatywną, można ograniczyć tylko do dwóch kadencji? Postawić na administrowanie a de facto – na zastój? Od stworzenia strategii do jej realizacji upływa czasami wiele lat, więzi społeczne budowane są też powoli, a wiarygodność zdobywa się jeszcze trudniej. Właśnie nieskrępowane ograniczeniami wybory powinny być ostatecznym weryfikatorem dla ludzi aspirujących do obejmowania stanowisk w samorządach.

 

– Dziękuję za rozmowę.

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |