SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  117  / Twardo stąpać po ziemi

 

Innowacyjne samorządy Małopolski – Nowy Wiśnicz

 
Twardo stąpać po ziemi
pod rękę z Łodzią,
Koszalinem, Ełkiemˆ…

 

Z mgr inż. Małgorzatą Więckowską, Burmistrz Gminy Nowy Wiśnicz – rozmawia Jacek Broszkiewicz


– Inwestowanie w samorządach, zwłaszcza niewielkich, bo do takich można zaliczyć niespełna 15-tysięczną gminę Nowy Wiśnicz, to problem w ostatnich latach szczególnie kłopotliwy. Brak środków na tę sferę przekłada się na kondycje lokalnych gospodarek. Czy, z Pani punktu widzenia, i w kontekście bieżącej dobrej sytuacji gospodarczej kraju, te tendencje stagnacyjne mają szanse zostać przełamane?

 

– Kilka zjawisk zasługuje na wymienienie, ponieważ one rysują ogólne tło problemu inwestycji. Samorządowy zastój na tym polu, trwający od końca 2014 roku jest związany z kończeniem się poprzedniej perspektywy finansowej UE, ale także poważnym opóźnieniem wdrażania o ponad 2 lata, kolejnej: 2014-2020. Po drugie, obecnie w skali globalnej rzadko już można się spotkać z lokalnymi, dużymi projektami infrastrukturalnymi, choć akurat gmina, której jestem gospodarzem, właśnie w bieżącym roku pozyskała znaczące, jak na nasze realia, unijne dofinansowanie do przedsięwzięć tego rodzaju. Lokalne uwarunkowania ekonomiczno-gospodarcze już na początku mojej kadencji nakazały mi skupić się na wyłonieniu jednego wiodącego segmentu. Można powiedzieć: specjalizacji, która może się stać najważniejszym impulsem rozwoju dla naszej społeczności. Postawiłam na turystykę, ponieważ w tej sferze dysponujemy atutami, o których będę jeszcze mówić. Jednocześnie korzystam ze swojego wcześniej zdobytego doświadczenia, jako dyrektora niewielkiej szkoły w Kobylu, który z powodzeniem pisał projekty i wnioski o unijne dofinansowanie przedsięwzięć edukacyjnych. Potrafiliśmy pozyskać 500 tysięcy złotych ze środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Ta umiejętność bardzo teraz przydaje się na szczeblu miasta i gminy.

 

– Efekty?

 

– Już wcześniej składaliśmy wnioski o dofinansowanie ważnych projektów i w roku 2016 udało się pozyskać ok. 2 mln złotych. Po tak dobrym wstępie w kwietniu tego roku rozpoczęła się nasza dobra passa, bowiem Gmina Nowy Wiśnicz jako jedyna z Subregionu Krakowskiego Obszaru Metropolitalnego otrzymała dofinansowanie na dwa wnioski złożone w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego „Głęboka modernizacja energetyczna budynków użyteczności publicznej” w wysokości prawie 3 milionów złotych. W ramach termomodernizacji przewidziano wymianę źródeł ciepła i możliwość zastosowania odnawialnych źródeł energii, ocieplenie ścian i stropów, wymianę stolarki okiennej i drzwiowej. Dzięki temu w przyszłości utrzymanie wszystkich odnowionych obiektów będzie mniej kosztowne. Zdecydowanie zyskają one na wartości estetycznej, a sposób ich ogrzewania będzie mniej uciążliwy dla środowiska naturalnego. Zadania realizowane będą w latach 2017-2019.

W lipcu niewątpliwym sukcesem było podpisanie umowy gwarantującej przyznanie pieniędzy na budowę sieci wodociągowej w miejscowościach Stary Wiśnicz, Kobyle i Muchówka, w której udział środków unijnych wynosi 1 644 258,00 złotych.

A w połowie sierpnia Zarząd Województwa Małopolskiego podjął uchwałę o dofinansowaniu dwóch projektów dotyczących budowy sieci kanalizacji sanitarnej w Starym Wiśniczu oraz budowy sieci kanalizacji sanitarnej w Nowym Wiśniczu oraz Olchawie, Leksandrowej – obszarach znajdujących się w wyznaczonej aglomeracji gminy Nowy Wiśnicz. Dofinansowanie zostało pozyskane w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego „Gospodarka wodno-kanalizacyjna”. Całkowity koszt inwestycji wynosi blisko 8 mln złotych, a planowany termin realizacji zadania to lata 2017-2019. Maksymalna kwota dofinansowania opiewa łącznie na prawie 5 milionów złotych. W przypadku tych projektów, poprzez budowę nowych przyłączy, chodzi też o wykorzystanie mocy przerobowej – do tej pory na poziomie 50 procent – oczyszczalni ścieków, która została wybudowana przez mojego poprzednika.

Roczne wydatki budżetu gminy to ok. 28 milionów złotych – po odliczeniu wydatków na szkolnictwo oraz program 500+. Wystarczy zderzyć te kwoty, by móc sobie odpowiedzieć, jak istotną rolę w kształtowaniu naszych możliwości inwestycyjnych odgrywają pieniądze europejskich podatników. W tym roku łącznie z zewnętrznych źródeł: unijnych i krajowych pozyskaliśmy aż 13 milionów złotych. Będą one wydawane w latach 2017 – 2019, ponieważ musimy również zapewnić wkład własny, i rozłożyć realizację inwestycji w czasie tak, aby nie iększać ponad miarę zadłużenia gminy.

 

– Mając na uwadze obecne perturbacje związane z obecnością i pozycją Polski w UE oraz z niejasnymi rokowaniami, co do przyszłości – aż ciśnie się na usta pytanie, czy przeciętny obywatel, mieszkaniec małego miasteczka, wsi – ma świadomość tego, że pieniądze płynące ze szczebla centralnego i regionalnego na inwestycje, o których Pani mówi, pochodzą z podatków Europejczyków, zwłaszcza z tzw. Starej Unii?

 

– To dość kłopotliwe pytanie. Sądzę, że ogólny poziom wiedzy o tym bezdyskusyjnym fakcie jest stosunkowo niski i to w skali całego kraju. Na szczęście w wielu gminach są prężne środowiska zdające sobie sprawę z realiów i szans, jakie daje nam członkostwo w UE. To dlatego nie miałam i nie mam większych kłopotów z przekonywaniem ludzi o konieczności wydawania gminnych pieniędzy na audyty, prace projektowe lub inne dokumenty, bez których nie ma możliwości starania się o środki unijne, bo przecież w następstwie kreatywności i solidnej pracy przygotowawczej otrzymujemy naprawdę potężne zastrzyki finansowe na realizację naszych planów. Co ciekawe, dotyczy to nie tylko zadań bezpośrednio wpływających na komfort życia, czyli np. w zakresie kanalizacji, wodociągów, termomodernizacji obiektów, ale również przedsięwzięć strategicznych, związanych z głównym kierunkiem rozwoju, jaki przyjęliśmy, czyli z rozwojem turystyki. Dwa miesiące temu – w czerwcu – Zarząd Województwa Małopolskiego zdecydował o dofinansowaniu w kwocie ponad 1,5 mln zł naszego projektu „Poszerzenie oferty turystycznej i rekreacyjnej z okazji 400 – lecia powstania Nowego Wiśnicza poprzez budowę parku u podnóża zamku Kmitów i Lubomirskich”. Będą w nim miniatury zamków oraz infrastruktura sprzyjająca wzrostowi ruchu turystycznego. Zaplanowaliśmy ścieżki spacerowe, montaż infrastruktury wypoczynkowej, oświetlenie, ustawienie stolików do gry w szachy z siedziskami, a także budowę amfiteatru leśnego, który pozwoli na organizacje imprez plenerowych. Planowany koszt całego zadania to ponad 2 mln zł.

 

– Mam wrażenie, że w planowaniu przyszłości miasteczka i gminy kieruje się Pani typowo inżynierskim podejściem. Najpierw fundamenty, czyli infrastruktura, potem dopiero cała reszta…

 

– Nie może być inaczej. Musimy twardo stąpać po ziemi. Nie ma co się łudzić, że nasza gmina będzie przemysłową czy informatyczną potęgą regionalną. Tu nie ma do tego warunków. Ale innowacyjność może się uwidocznić w coraz większym wykorzystywaniu turystycznych, zabytkowych, krajoznawczych atutów, jakimi dysponujemy. Mam nadzieję, że w przyszłości pojawią się inwestorzy chcący budować u nas motele, hotele, restauracje. Nowy Wiśnicz to potencjalnie znakomita baza wypadowa do największych atrakcji Małopolski centralnej i południowej. A i sam Zamek w Nowym Wiśniczu jest sporą atrakcją turystyczną. Mógłby być większą, gdyby nie fakt, że obecnie toczy się spór własnościowy między skarbem państwa a rodem Lubomirskich. A rzeczywistość w tym wszystkim jest taka, że koszty administrowania tą posiadłością spadają na barki gminy bo ze względu na nieuregulowane sprawy własnościowe nie mamy możliwości pozyskania funduszy zewnętrznych na zapewnienie utrzymania substancji zabytkowej w odpowiednim stanie.

 

– Jaka, Pani zdaniem, będzie przyszłość demokracji lokalnej w Polsce? Czy ta kwestia jest obecnie przedmiotem debaty, jeśli już nie publicznej, to przynajmniej w zaangażowanych w sprawy gminy środowiskach, o których Pani wspomniała wcześniej?

 

– Pytał pan wcześniej o poziom społecznej świadomości i wiedzy na temat unijnego wsparcia samorządowych projektów. Niestety, także w odniesieniu do ram i zasad funkcjonowania samorządów, ta debata praktycznie nie istnieje. Nie jestem w stanie określić, czy jest to wynik takiego już przyzwyczajenia się do zasad wprowadzonych ćwierć wieku temu, że tylko likwidacja samorządności poprzez totalną centralizację władzy mogłaby ludzi skłonić do głębszych refleksji i ewentualnie działań. Czy też jest tak, że po prostu musimy się pogodzić z faktem, iż w codziennym życiu przeciętnego obywatela interesują problemy dotyczące spraw przyziemnych wpływających na jakość życia poszczególnej jednostki. W małych społecznościach, jak w soczewce, odbijają się dość powszechne, takie cechy jak indywidualizm, brak poczucia wspólnego celu, dbanie o własne podwórko. One się uwidoczniają zwłaszcza w czasie projektowania dużych przedsięwzięć inwestycyjnych, związanych na przykład z budową kanalizacji, wodociągów. Czas poświęcony na uzgadnianie spraw własnościowych niemiłosiernie się dłuży i trzeba go więcej niż na samo wykonanie prac budowlanych. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie krytykuję tych postaw, bo moją rolą jest godzenie wszystkich interesów, ale muszę się kierować dobrem ogółu, co nie jest łatwe. Samorządowiec, który twierdzi, że jest przeciwnie ulega iluzji i buja w obłokach. A ja nie mam zamiaru tego robić, tym bardziej, że mam świadomość, iż będę oceniana za czyny, a nie obiecanki i deklaracje bez pokrycia. I ta ocena nie zawsze musi być obiektywna i sprawiedliwa. Na to trzeba być gotowym.

 

Zamek w Nowym Wiśniczu

 

– Aby coś konkretnego zrobić – jak to wynika z Pani słów – trzeba niekiedy więcej czasu niż jedna, dwie kadencje…

 

– Procesy projektowe i inwestycyjne często wykraczają poza jedną kadencję i możliwość działania w czasie dwóch, powinna być oczywista. A czy więcej? Według mnie wszystko powinno i zależy od osobowości człowieka, który bierze na swoje barki ciężar kierowania. W stwierdzeniu, że każda władza deprawuje, jest pewnie sporo racji, bo nawet silne osobowości i charaktery po dziesięcioleciach sprawowania funkcji samorządowych muszą tracić czujność i pierwotne poczucie odpowiedzialności za swoje działania. Dlatego być może konieczne są pewne ograniczenia. Układy, jakie się zawiązują w tych długich okresach między samorządowcami a przedsiębiorcami mogą powodować negatywne zjawiska. Ale z drugiej strony, jeśli jest przejrzystość i uczciwość, to mogą się przyczyniać do korzystnych zmian. Sprawa jest bardzo skomplikowana, wielobarwna i na pewno nie – jednoznaczna. W tej sytuacji jedynym papierkiem lakmusowym dla samorządowca są demokratyczne wybory. I myślę, że tylko taki mandat, pochodzący od ludzi, mieszkańców danego ter enu jest właściwą legitymacją. Chociaż i to kryterium może być podważane, bowiem, jak wcześniej zauważyłam, nie zawsze poziom wiedzy obywateli o sprawach fundamentalnych daje rękojmię właściwej oceny sytuacji, a w konsekwencji wyboru. A jeśli już o nim mowa, to wyznaję zasadę, że na poziomie lokalnym najlepiej trzymać się z dala od wielkiej polityki. Choć ta polityka często sama się o człowieka upomina… Uważam, że najlepszą metodą dostarczania ludziom wiedzy jest rozmowa z nimi. Każdej wiosny i jesieni mam rundy spotkań z mieszkańcami i zauważyłam, że rozumiemy się coraz lepiej. W skrócie mogę tę więź określić tak: stokroć wolę mądrość niż inteligencję, która sama w sobie może być źródłem zła. Prawdziwa mądrość nigdy nim nie będzie. Jeśli w naszej gminie w debacie nad budżetem obywatelskim bierze udział 40 procent mieszkańców, to nie mam się czym martwić. Tym bardziej, że wśród osób zaangażowanych w sprawy lokalne jest coraz więcej młodzieży…

 

– A ona stawia niemałe wymagania. Na przykład w sferze poruszania się w przestrzeni wirtualnej…

 

– To prawda, ale i na tym polu nie zasypujemy gruszek w popiele. Realizujemy bardzo ważny projekt pod nazwą „W kierunku nowoczesnego urzędu, e-administracja”, wartości ponad 600 tysięcy złotych – 390 tys. to dofinansowanie z UE. Niby nic nadzwyczajnego, ale w związku z tym, że jako mała gmina pozyskaliśmy te środki – zainteresowało się nami ministerstwo cyfryzacji i zaproponowało udział w pilotażowym projekcie ogólnopolskim „ mDokumenty”. Nowy Wiśnicz realizuje go obok Ełku, Koszalina i Łodzi. Ideą projektu jest umożliwienie mieszkańcom posiadania dowodu osobistego przez… telefon. Telefon komórkowy jest jedynie urządzeniem, na które będzie przychodził SMS z kodem weryfikacyjnym potrzebnym do skorzystania z mDokumentu, czyli dowodu przez komórkę (podobnie jak dziś ma to miejsce np. w przypadku haseł jednorazowych do zatwierdzania transakcji bankowych w Internecie). To samo ułatwienie ma w przyszłości dotyczyć m.in. prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego i być może innych dokumentów. Staramy się więc iść z duchem czasu.

 

 

– Dziękuję za rozmowę.

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |