SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  126  / Czego nie zauważamy…

 

15 lat Polski w UE – z perspektywy Komisji Europejskiej


 
Czego nie zauważamy,
czego nie doceniamy?


Z Elżbietą Bieńkowską – Komisarzem Unii Europejskiej ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu i Usług – rozmawia Jacek Broszkiewicz


– Kwestie dotyczące Unii Europejskiej, jej kształtu i przyszłości ostatnio, w związku z wyborami do Parlamentu Europejskiego oraz majowej 15 rocznicy i bilansu polskiego członkostwa w tej organizacji zaprzątają uwagę opinii publicznej. Jak te kwestie są postrzegane w samym środku organu wykonawczego UE, jakim jest Komisja Europejska?

– Z kwestiami dotyczącymi polskiej obecności w Unii Europejskiej jestem związana bardzo długo – w latach 90. zajmowałam się nimi na szczeblu śląskiego samorządu, potem jako minister rozwoju regionalnego, aż do chwili obecnej, jako unijny komisarz zajmujący się problemami rynku wewnętrznego, przemysłu i usług. Mogę więc śmiało powiedzieć, że mam dużą wiedzę i doświadczenie w tej materii. Ale nie chcę mówić w pierwszej kolejności o tym, co jest na ustach wszystkich, o pieniądzach, które od 2004 roku napłynęły do Polskich w dwóch falach liczonych w setkach miliardów złotych. By to nastąpiło musieliśmy najpierw dokonać rzeczy, wydawałoby się zupełnie nierealnych i zrobiliśmy to. Zbudowaliśmy silne, samorządne regiony, samorządne miasta i gminy. Unia nie toleruje centralistycznego sposobu rządzenia w państwach aspirujących do członkostwa w jej strukturach i w tej dziedzinie też zrobiliśmy porządek, który, nawiasem mówiąc, obecnie się chwieje. Sprawdzano nas, czy potrafimy sprostać bardzo rygorystycznym standardom wydawania środków unijnych jeszcze w okresie przedakcesyjnym. I pokazaliśmy się w tej dziedzinie z jak najlepszej strony, zyskując zaufanie, miano lidera pod względem sprawności, efektywności i odpowiedzialności za każde „eksperymentalne” euro, które Unia przekazywała przed 2004 rokiem Polsce na realizację projektów np. w ramach programu Phare. To już wtedy były kwoty liczone w setkach milionów euro. Kiedy staliśmy się pełnoprawnym członkiem UE w dwóch kolejnych perspektywach finansowych lat 2007-2014 i 2014-2020 do Polski trafiło odpowiednio 80 i 100 miliardów euro. To są pieniądze, o jakich wcześniej żaden kraj europejski nawet nie marzył.

 

– Żaden z tych, które wstąpiły do UE wraz z nami?

– Ależ nie. W tym kontekście o krajach Europy Środkowej, które uzupełniły skład UE do grona 28, jak na razie członków, nawet nie ma co snuć porównań. Byliśmy i będziemy nadal największym beneficjentem środków unijnych. Rozmawiałam niedawno ze swoim kolegą, komisarzem reprezentującym Hiszpanię, krajem o potencjale porównywalnym z Polską. Zapytał mnie o udział europejskich pieniędzy w naszym PKB. Odpowiedziałam, że ok. 2 procent. W jego kraju ten udział w najlepszym okresie nie sięgał nawet 1 procenta. Oczywiście misją UE jest wyrównywanie poziomu życia i zamożności narodów, który jest w Hiszpanii nadal wyższy niż w Polsce, ale w codziennym życiu każdy chce skorzystać jak najwięcej i to właśni Polsce do tej pory udawało się to najlepiej. Zbudowaliśmy dzięki dotacjom unijnym nowoczesną infrastrukturę, warunki życia i pracy, o jakich nie śniło się poprzednim pokoleniom, korzystamy i tworzymy globalną koniunkturę gospodarczą, każdy może sam decydować o swoim losie, gospodarka ma silne podstawy, oparte na prywatnym sektorze produkcji i usług.

 


– Od kilku lat – mam wrażenie – przekonuje się Polaków, że ów postęp i sukces, to wyłącznie ich zasługa, że pomoc z UE miała ma drugorzędne znaczenie…

– 85 procent Polaków jest zagorzałymi zwolennikami naszej obecności w Unii. Więc oni doskonale wiedzą, jaką rolę ona odegrała w powodzeniu ogromnego skoku cywilizacyjnego, jaki jest Polski udziałem, jak wielką rolę odegrała w tym dziele skuteczna budowa społeczeństwa obywatelskiego, żelazne stosowanie zasad samorządności na każdym szczeblu, demokracji lokalnej i skuteczności instytucji prawa te chroniących. Obecnej ekipie rządzącej taki model jest solą w oku. Pragnie centralizmu, decydowania o wszystkim, co dotyczy naszego życia, sprawowania nad nim wszechwładnej kontroli, likwidacji państwa prawa i żelaznej w UE zasady trójpodziału władzy. Nie chcę się szerzej zajmować kwestiami politycznymi, ale paradoksalnie rzecz ujmując młode pokolenia, które nie będą się godzić na takie warunki może w każdej chwili przenieść się do każdego unijnego kraju, choćby korzystając z wybudowanych za unijne pieniądze autostrad i dysponując jedynie dowodem osobistym, który jest po prostu unijnym paszportem. Wszyscy mamy podwójne obywatelstwo: polskie i unijne. Ale akcentuje się propagandowo przede wszystkim wydumane szkody i straty, jakie rzekomo ponosimy z członkostwa w UE. Chciałabym podkreślić, że każde państwo członkowskie wpłaca do unijnej kasy swoją składkę. Trzeba ciągle tłuc ludziom do głowy niepodważalny fakt, że Polska wpłaca do unijnego wspólnego worka o wiele mniej pieniędzy, niż z niego otrzymuje. Tak będzie jeszcze przez kilka lat, bo wciąż mamy duży dystans do nadrobienia wobec najbogatszych krajów. I co, najważniejsze – dorobiliśmy się kapitału o największej wartości. Generacji wykształconych, odważnych i kreatywnych Polaków. To jest atut, którego zazdroszczą nam wszystkie inne kraje. To pokolenie nie zna pojęcia kompleks wobec innych, poczucia gorszości – tak typowego dla ludzi żyjących i pracujących jeszcze w poprzednim ustroju, a i na początku obecnego. Ja pamiętam te czasy i swoje uczucia, gorycz, że pochodzę z biednego kraju, że jestem gorzej wykształcona, że nie mogę korzystać z dobrodziejstw jakie niesie wolność, demokracja, wolny rynek, swoboda podróżowania po świecie. I w ciągu jednego pokolenia przemodelowaliśmy swoją mentalność zupełnie w innym kierunku. Staliśmy się wzorem dla innych, zwłaszcza tych, którzy wciąż borykają się z bagażem przeszłości, lub po prostu czują się wypaleni. My mamy entuzjazm, wiarę w przyszłość, w godne, ciekawe życie, pracę i w sięganie po szczęście. I mamy paszport, by po to wyruszyć. Tu, w Polsce także.

 

– Polexit to nie jest jednak pojęcie, które marzy się nielicznym Polakom. Dlaczego?

– Kluczową kwestią jest rzetelna, prawdziwa i skutecznie docierająca do obywateli informacja o faktach i skutkach planowanych działań. Przed referendum nikt Brytyjczykom nie powiedział, że kiedy opuszczą Unię, to za połączenia telefoniczne z jej krajami będą płacić czterokrotnie więcej niż obecnie, bo opuszczą także strefę unijnego roamingu. Takie niszczące rezultaty dotkną praktycznie wszystkich dziedzin funkcjonowania kraju, którego obywatele w chwili poddania się emocjom nawiązującym do odbudowania wizji iluzorycznego już imperium, wpadli w amok i gotują sobie oraz następnym pokoleniom ponurą przyszłość. Obyśmy i my nie ulegli fałszywej, zdradzieckiej retoryce. Jesteśmy częścią Unii Europejskiej i jedyną szansą na przeżycie i pokojowy, szybki rozwój jest nasze w niej aktywne, godne i odpowiedzialne członkostwo. Pamiętajmy, że nic nie jest dane raz na zawsze i dlatego obecność Polski w UE to nasz najwyższy priorytet i interes narodowy.

 

– Stoimy u progu IV rewolucji przemysłowej – robotyzacji. Jakie konsekwencje socjologiczno-psychologiczne, ekonomiczne i na rynku pracy może spowodować ten proces dla 500 mln obywateli UE?

– Jesteśmy już w trakcie IV rewolucji przemysłowej. I, niestety, rzadko zdajemy sobie z tego sprawę. Poprzednie w sferze coraz szybszego tempa osiągnięć technologicznych zwykle owocowały milionami ofiar, ponieważ pędzące narodowe gospodarki i ich ekspansja generowały coraz krwawsze globalnego wymiaru konflikty zbrojne. W Europie od 74 lat panuje pokój z jednym tylko wyjątkiem konfliktu bałkańskiego o regionalnym charakterze. Ten tak pożądany przez pół miliarda ludzi mieszkających w krajach UE jest najwyższym dobrem, jakie mogło ich spotkać. Fundamentem tego stanu rzeczy: współpracy, a nie walki jest niewątpliwie Unia Europejska. To ważna refleksja, by czytelnie odpowiedzieć na pańskie pytanie. A więc to, że jesteśmy obecnie w trakcie IV rewolucji przemysłowej – największej i najszybszej w dziejach świata. Ludzkość masowo korzysta z cyfrowej inteligencji. Postęp technologiczny, rywalizacja i konkurencja odbywa się na platformach cyfrowych, sterowanych przez wielkie korporacje, które oczywiście mają wpływ na politykę rządów, ale doskonale rozumieją, że przeniesienie rywalizacji na płaszczyzny stosowane w historii jest pozbawione absolutnie sensu, logiki i grozi totalnym unicestwieniem. Konkurencja, walka o konsumenta odbywa się na poziomie produkcji i usług, marketingu. Doszliśmy do etapu, na którym wyposażone w sztuczna inteligencję maszyny dysponujące dostarczonymi przez nas danymi zaczynają z sobą rozmawiać, wymieniać je i być może zacząć samodzielnie i w niekontrolowany sposób wykorzystywać. Mogą się wyzwolić spod kontroli swoich twórców. To niewiadoma. Ale posiadanie i wykorzystywanie danych o konsumencie i jego preferencjach w produkcji i usługach to obecnie najbardziej wartościowy towar. Telefon komórkowy, smartfony, ciągła, mająca charakter coraz powszechniejszego uzależnienia, wymiana informacji pomiędzy ludźmi przy wykorzystaniu technologii cyfrowej – to narzędzie bez którego już miliardy ludzi po prostu nie potrafią żyć, pracować, wytwarzać, zarządzać. To, kto dysponuje danymi o każdym z nas, o rozmiarze jego butów, książkach, które kupuje przez Internet itd. Jest obecnie rzeczą najważniejszą. Oczywiście te realia wywołują podstawowe pytania dotyczące prywatności, jej granic i ochrony. Troska o zapewnienie i ochronę własnej prywatności człowieka jest w centrum uwagi Unii Europejskiej i w tej sferze przyjmowane rozwiązania są najbardziej zaawansowana w świecie. I jeszcze kilka słów o IV rewolucji przemysłowej. Jako komisarz odpowiedzialny za przemysł jeżdżę po Europie i często ludzie pytają mnie co ze mną będzie, kiedy moje miejsce pracy zastąpi robot? Jestem absolutnie i głęboko przekonana, że dla ludzi pracy nie zabraknie. Tylko, że będzie ona zupełnie inna. Powstają i będą błyskawicznie powstawać zawody, o których dziś jeszcze nie mamy nawet wyobrażenia. Jedno jest pewne. Za kilka lat każdy będzie musiał nauczyć się programowania, tak jak dziś uczy się pisania. Obecnie w Europie 2 miliony wolnych miejsc pracy, są nieobsadzone, bo nie ma ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami cyfrowymi. Czeka nas fundamentalna zmiana nie tylko w sposobie pracy, ale rewolucja edukacyjna i mentalna. Samochód nie będzie służył tylko do poruszania się, i jako świadectwo statusu społecznego jak to jest obecnie. Będzie tylko tym, do czego został wyprodukowany, jak długopis, który trzymam w ręku, a za chwilę mogę go przekazać komuś innemu i nie mieć poczucia straty, czy braku.

 

– Metody zarządzania życiem dużych skupisk ludzkich w coraz większym stopniu zaczynają się opierać na technologiach cyfrowych. Jakie są granice wkraczania technologii np. tworzących smart cities w sferę prywatnych, autonomicznych decyzji ludzi o kształcie swojego życia?

– To pytanie ściśle wiąże się z poprzednim, ponieważ sprowadza się do kwestii następującej: W jakim stopniu ja sama decyduję o sobie, swoim życiu, a w jakim jakaś wirtualna rzeczywistość. Unia Europejska stawia tutaj bardzo wyraźną granicę: nie ujawniać wszystkiego w sieci, przez telefon, niektórzy postulują płacenie za towary i usługi gotówką, co spotyka się z olbrzymią kontr kampanią firm zajmujących się przepływem elektronicznego pieniądza. Ja na przykład nie mam konta na FB, bo nie chcę, by ktokolwiek wiedział co prywatnie robię rano, w południe, czy wieczorem. Do niezbędnej komunikacji służbowej używam twitera. W tej sferze zachęcam do podejmowania własnych, autonomicznych decyzji, ponieważ poczucie bezpieczeństwa i nie wystawiania się na ciągły ostrzał w 90 procentach śmieci informacyjnych staje się problemem coraz poważniejszym dla zdrowia psychicznego ludzi. Ich zdolności prawidłowej oceny zjawisk i faktów, podejmowania racjonalnych, bądź głupich, groźnych decyzji w każdym wymiarze. Tak więc obecna rewolucja przemysłowo-technologiczna w mojej ocenie nie ma charakteru robotyzacji ludzkości, jako masy, ale ma wymiar czysto indywidualny, akcentujący wolność i swobodę wyboru sposobu i miejsca życia, pracy. Technologie cyfrowe w zarządzaniu, także życiem skupisk ludzkich mają na celu podniesienie jego poziomu, komfortu, sprawności dysponowaniem zasobami miasta, racjonalizacją wydatków, planowania. To się dzieje już dzisiaj. Jednak cały wysiłek edukacyjny, wychowawczy powinien być oparty na kształtowaniu postaw niezależnych, nawyków podejmowania samodzielnego wyboru, ciągłego stawiania pytania: dlaczego? Taka edukacja powinna oczywiście korzystać z najnowszych technologii, ale bazować przede wszystkim na wyrabianiu nawyku współpracy i chęci bezpośredniego, osobistego kontaktu ludzi między sobą.

 

– Dziękuję za rozmowę.


Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |