SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  127  / Kraków: ten sam, lecz…

 

Polskie samorządy w UE:
Agencja Rozwoju Miasta Inwestycje sp.z o.o. w Krakowie


 
Kraków: ten sam, lecz…


Z dr Janem Pamułą, Prezesem Zarządu Agencji Rozwoju Miasta Inwestycje sp. z o.o. w Krakowie – rozmawia Jacek Broszkiewicz.




– Spotykamy się dokładnie w rok po tym (26 lutego 2019) kiedy to powołano do życia Agencję, którą Pan kieruje. Wówczas – wbrew wielu sceptykom, którzy powątpiewali w sens powoływania przez krakowski samorząd nowego podmiotu, zajmującego się inwestycjami – Prezydent Jacek Majchrowski argumentował: „Nasza istniejąca od lat Agencja Rozwoju Miasta S.A. sprawdziła się dotychczas doskonale jako najpierw realizator inwestycji, a potem zarządzający halą widowiskowo-sportową TAURON Arena Kraków, która już jest obiektem w pełni zarabiającym na swoje bieżące utrzymanie. Nie chcieliśmy więc burzyć dobrze funkcjonującej struktury. Z drugiej jednak strony widzę potrzebę, by wrócić do dawnych zadań ARM, a więc realizacji strategicznych dla miasta przedsięwzięć. Po analizach uznaliśmy, że powołanie spółki-córki ARM, czyli ARM Inwestycje będzie najbardziej korzystne…” Czy te analizy uważać można nadal za trafne?

– Tauron Arena Kraków jest najpiękniejszym i największym tego typu obiektem w kraju. Zarządzanie nim wymaga olbrzymiego wysiłku i pracy. Powołanie rok temu naszej spółki podyktowane było, jak słusznie zauważył to Pan Prezydent Majchrowski, troską o realizację innych, strategicznych dla życia miasta i jego mieszkańców celów. Są one zawarte w przyjętym przez Radę Miasta Krakowa dokumencie programowym pod nazwą Strategia Rozwoju Krakowa „Tu chcę żyć. Kraków 2030”. Wyzwania są ogromne, bo Kraków jest najbardziej obleganym przez turystów polskim miastem, a Rynek, Wawel czy Kazimierz to miejsca rozpoznawalne na całym świecie. Istotą problemu jest stałe odpowiadanie sobie na pytanie co zrobić, by zachować unikatowy w skali globalnej charakter historyczno-kulturowy Krakowa, a jednocześnie sprawić, by miasto jako organizm funkcjonowało w oparciu o najnowocześniejsze cyfrowe technologie. Trzeba także zadbać o rozważne inwestowanie w tereny i obiekty, jakie pozostają własnością miasta. I to zadanie powierzono spółce, którą kieruję. W tym momencie jesteśmy już samodzielną jednostką Gminy Miejskiej Kraków – jedynego udziałowca. Dzięki temu mamy duże zdolności operacyjne i sprawcze, miniony rok bowiem poświęciliśmy na opracowania analiz oraz koncepcji zagospodarowania obszarów i obiektów, na które miasto wydało 283.176.272 złotych. Z chwilą zmiany formuły prawno-kapitałowej spółka – już pod nową nazwą: Agencja Rozwoju Miasta Krakowa staje się głównym graczem i partnerem dla potencjalnych, poważnych inwestorów. A takich z pewnością nie zabraknie. Warto przypomnieć, że w Krakowie swoje siedziby ma już ponad 350 międzynarodowych firm, które według raportu ASPIRE w sektorze SSC/ITO oferują już 91 tys. miejsc pracy, co daje 6 miejsce w ogólnoświatowym rankingu na najlepszą lokalizację dla centrów usług biznesowych. Nie bez przyczyny przywołuję ten fakt, by rozwiać wątpliwości co do rysu i wymiaru naszych działań inwestycyjno-rozwojowych. Tak jak od zawsze Kraków jest i powinien pozostać centrum myśli naukowej, kreowania najnowocześniejszych trendów zarządzania wiodącymi dziedzinami współczesnego życia, światowym ośrodkiem kultury oraz wielkim symbolem tożsamości narodowej Polaków.

 

Dzielnica Wesoła


– Jakie zatem kamienie milowe wyznacza Strategia „Tu chcę żyć. Kraków 2030”? To Pan i Pańscy ludzie będą się zajmować ich sytuowaniem i obróbką…

– Przejdę więc do konkretów. Wspomniał Pan o uwarunkowaniach historycznych, kulturowych i architektonicznych, jakie musimy brać pod uwagę. Kraków będzie miał swoje City, ale nie w centrum, lecz na terenach obrzeżnych – w Płaszowie – Rybitwach. To tam mogą zostać wybudowane nawet 80-piętrowe biurowce, z maksymalną wysokością do 240 metrów. Ale nie zaburzą one panoramy miasta, tak jak w Paryżu nie uczyniła tego słynna biznesowa dzielnica La Défense, gdzie pracuje 150 tysięcy tzw. „białych kołnierzyków”. Kraków też będzie miał swój Manhattan, ale na odległych od historycznego centrum terenach miejskich o powierzchni ponad 600 hektarów, gdzie obecnie usytuowane są prywatne firmy logistyczne, magazyny, składy, a także drobny przemysł.

Kolejnym, bardzo bliskim mi zadaniem – bo przecież w ciągu 8 lat jako szef portu lotniczego w Balicach uczyniłem z niego międzynarodowe lotnisko o globalnym znaczeniu – jest jeszcze większe zintegrowanie go z organizmem miejskim. To dość skomplikowane przedsięwzięcie, ponieważ Kraków Airport znajduje się na terenach Krakowa i sąsiedniej gminy Zabierzów. Na obszarze, który Gmina Miejska Kraków powierzyła nam do zagospodarowania powinny powstać między innymi obiekty takie jak hotele czy centra handlowo-usługowe. Chodzi w skrócie o to, by zbudować obok lotniska Airport City – ze wszystkimi funkcjami małego miasta. Wielu odwiedzających Kraków to biznesmeni, którzy chcą załatwić swoje sprawy jak najszybciej i lecieć dalej. Niekoniecznie mają czas na zwiedzanie, a takie okołolotniskowe enklawy z mieszkaniami, biurami, centrami kongresowymi oraz usługami dają możliwość zaspokojenia codziennych potrzeb. Tak jest na całym świecie i nie widzę powodu, byśmy nie mieli skorzystać z tych sprawdzonych rozwiązań.

Trzecim strategicznym celem naszej spółki – a proszę pamiętać, że jako firma nastawiona na wsparcie Urzędu Miasta w rozwoju Krakowa, a także na osiąganie zysku w operowaniu tym, co posiadamy mamy większe możliwości – jest finalizowany obecnie przez GMK zakup terenów po Szpitalu Uniwersyteckim w dzielnicy Wesoła. Ta wyjątkowa inwestycja stanie się nowym, tętniącym życiem punktem na mapie Krakowa – atrakcyjnym zarówno dla mieszkańców, turystów, jak i dla inwestorów szukających pewnych źródeł zysku. Miejsce to pełne jest dziedzictwa historycznego, a w swojej nowej formie będzie łączyć przeszłość z teraźniejszością w wymiarze nie tylko architektonicznym i estetycznym, ale też programowym. Według wstępnych założeń place miejskie, przestrzenie wspólne i tereny zielone oraz obiekty kulturalne zajmą znaczną część powierzchni w budynkach znajdujących się w tym miejscu. Chciałbym podkreślić, że szpital nie został zlikwidowany, lecz przeniesiony do nowych, najnowocześniejszych w Europie i świetnie wyposażonych obiektów w dzielnicy Prokocim. Obecnie jesteśmy w trakcie przejmowania kupionych przez miasto poszpitalnych zabudowań w dzielnicy Wesoła. To jest 17 budynków usytuowanych na powierzchni ponad 9 hektarów. To wyjątkowo atrakcyjne miejsce o walorach historycznych, architektonicznych – oddalone zaledwie o 10 minut pieszo od Rynku i Dworca Głównego. Nasza spółka będzie dbać o to, by w ramach zrównoważonego rozwoju inwestorzy zaangażowani w odnawianie i adaptowanie wspomnianych wcześniej zabytkowych obiektów dbali o to, by tonęły one w zieleni – tak bardzo miastu potrzebnej. I jeszcze jedna ważna kwestia: niezależnie od ostatecznego kształtu zagospodarowania dzielnicy, miejsce to będzie ogólnodostępne mieszkańcom i turystom. To będzie kolejna enklawa kulturalno – kongresowo – gastronomiczna. Kupione przez miasto zabudowania Kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (dzisiaj bardziej znany pod wezwaniem Św. Łazarza, od nazwy szpitala) przy ul. Kopernika znakomicie nadają się na organizowanie koncertów i innych wydarzeń muzycznych – mają rewelacyjną akustykę.

 

– Z tego, co Pan mówi wynikać mogą pewne obawy o rolę Agencji w realizacji wytyczonych przez samorząd celów. Czy to nie będzie odbywało się tak, jak w przypadkach parków naukowo-technologicznych, kiedy samorządy inwestowały w infrastrukturę i z zyskiem sprzedawały takie tereny inwestorom, byle tylko ów zysk osiągnąć? Czy Agencja nie stanie się swego rodzaju biurem obrotu nieruchomościami?

– Jak wspomniałem – miasto wydało już prawie 300 milionów złotych na zakup terenów i obiektów, o których rozmawiamy (w trójkącie ulic Kopernika – Śniadeckich – Grzegórzeckiej). I to ono jest ich właścicielem. Samorząd postanowił jednak powziąć takie działania pobudzające inwestycje własne i zewnętrzne, by w jak najlepszy sposób wzbogacić Kraków i jego mieszkańców oraz ofertę biznesowo-turystyczną stolicy Małopolski. Znaczna część zasobów urbanistycznych nie może zostać wyburzona, ponieważ nigdy nie będzie na to zgody miejskiego i wojewódzkiego konserwatora zabytków. I chwała Bogu, bo pojawią się tylko tacy inwestorzy, którzy dostrzegą uniwersalną wartość dodaną dla swych planów. A na tym nam bardzo zależy. W tym, o czym mówię kryje się, oprócz biznesowego, także prospołeczny wymiar misji podmiotu gospodarczego, jakim jest Agencja Rozwoju Miasta Krakowa. Chcemy, aby miasto kierowało się ku nowoczesności, ale nie pozwolimy burzyć niczego, co ma historyczną i kulturalną wartość dla każdego Polaka. Odpowiadając na Pańskie wątpliwości, muszę podkreślić jeszcze jedną cechę naszych działań. Chodzi o racjonalne zarządzanie zasobami miejskimi. Jako przykład mogę wskazać, że Biblioteka Kraków nie ma w mieście stałej głównej siedziby, a posiada aż 57 filii. Za kilka lat przy ul. Kopernika będzie miała siedzibę zgodną z celem, któremu służy i pozycją Królewskiego Miasta Krakowa. Czy muszę być bardziej przekonujący objaśniając sposób realizacji naszych zamierzeń? Oczyścimy też zakupione przez miasto tereny z mało estetycznych, powstałych pół wieku temu, garaży i warsztatów, znajdujących się obok budynków szpitalnych. Chcemy, by w te miejsca wkroczył Ogród Botaniczny UJ ze swoimi oryginalnymi pomysłami. Miasto wspiera Uniwersytet i ma prawo oczekiwać twórczego rewanżu ze strony uczelni, właśnie dając także przyrodnikom we władanie odzyskane tereny. Chcemy też pozyskać na podobne cele prawie 3 hektary zniszczonych boisk przy Akademii Wychowania Fizycznego. Myślimy też oczywiście realnie, a więc dostrzegamy potrzebę budowy dużego podziemnego parkingu w dzielnicy Wesoła.

 

Budynki Szpitala Uniwersyteckiego, które kupiła Gmina Miejska Kraków


 – Czy dobrze rozumiem sposób specyficznego biznesowego rozumowania, które jest Panu, jako szefowi ARMK teraz szczególnie bliskie? Stawia Pan sobie za cel znaczne podniesienie komfortu życia mieszkańców miasta i ubogacenie jego atrakcyjności biznesowo-kulturalno-turystycznej, ale jednocześnie nie zamierza Pan rezygnować z podstawowego celu działalności gospodarczej, jakim jest zysk?

– Nie zamierzam nie tylko nie generować wydatków, ale – przeciwnie, zamierzam generować zyski, które mają zasilać budżet miasta. Im będzie on większy, tym większe będą możliwości sprawcze kolejnych projektów. Zabytkowe obiekty wydzierżawiane będą inwestorom gwarantującym odnowienie, secesję według kanonów epok, w jakich je pierwotnie budowano. Ale w środku ma być najnowocześniejsza technologia. W dzielnicy Wesoła Gmina dopuszcza również możliwość budowy 5-gwiazdkowego hotelu w stylu epoki oraz kompleksu restauracyjnego na najwyższym światowym poziomie. Spółka ma być swoistym perpetuum mobile dostarczającym środków na swój rozwój, a jej efekty znów będą napędzać następne przedsięwzięcia. I tak bez końca… Jeśli inwestorzy poniosą nakłady, to nie będą ich odbierać korzystając bezpłatnie z obiektu przez np. kolejne 30 lat. Na to nie będzie zgody. Za przekazanie im w dzierżawę obiektu, który wyremontują, będą płacić czynsz, jednakże odpowiednio pomniejszony. Spółka musi zarabiać.

 

– Niektórzy wieszczą, że jeśli tempo rozwoju gospodarczego nie zwolni drastycznie, to już pokolenie naszych wnuków może będzie mieszkać w jednej wielkiej aglomeracji krakowskokatowickiej. Te miasta dzieli zaledwie 65 kilometrów autostradą. Powstałby wówczas ogromny ponad 5-milionowy organizm miejski. Ta wizja Pana raduje, czy bardziej przeraża?

– Niesprecyzowanych jeszcze, choć sygnalizowanych już trendów nie jesteśmy w stanie na siłę powstrzymać, ale wiem jedno, że śląsko-zagłębiowskiego przemysłu ciężkiego do Krakowa nie wpuścimy. Zbyt wiele sami mamy nierozwiązanych problemów, chociażby ze smogiem. W innych, nowoczesnych dziedzinach integracja terytorialno-biznesowa i społeczna na tak dużą, a może i większą skalę jest nieuchronna.

 

– Słyszałem, że tereny zielone, których tak potrzeba Krakowowi, będą miały specjalny charakter…

– Rozważamy różne koncepcje. A gdyby tak parki, zieleńce, skwery miały multimedialny wymiar? Poza tradycyjnymi alejkami z drzewami i krzewami mogłyby stanąć obiekty wyposażone w nowoczesne technologie, na których można by obejrzeć, jak wyglądają inne słynne parki świata, zabytki, miasta, atrakcje itp.

 

– I tu wkraczamy bezpośrednio w problem, który szczególnie mnie interesuje, a którego elementy już poruszył Pan w poprzednich swoich wypowiedziach. Chodzi o granice – jeśli w ogóle można je nakreślić – wprowadzania w życie idei smart city, „mądrego miasta”. Mądrego, czyli żyjącego dzięki technologiom cyfrowym, które coraz bardziej wszechobecnie przenikają nasze życie. Rozmawiamy o tej kwestii w starożytnym mieście Krakowie…

– To są kwestie nieprzewidywalne. W Krakowie – mieście konserwatywnym, żyjącym także tradycją i historią – nowoczesne technologie, owszem, muszą być wprowadzane, ale nie wszędzie. Myślę, że w przyszłości może nastąpić starcie, może nie cywilizacji, ale sposobów myślenia o roli człowieka i społeczności. Mam nadzieję, że pojawi się szansa na koegzystencję dorobku intelektualnego oraz praktycznego zwolenników skłaniających się ku tradycyjnemu sposobowi życia z tymi, którzy ulegną wizji przekształcenia świata w raj robotów i rządów sprawowanych przez systemy komputerowe. W mojej ocenie bardzo niepokojącym zjawiskiem jest atomizacja społeczności, zbiorowisk ludzi. Pojęcie Samotnego Inteligentnego Tłumu zaczyna robić zawrotną karierę, zanikają bezpośrednie relacje pomiędzy ludźmi. Telefon komórkowy, smartfon, tablet czy laptop stają się „częściami ciała” niektórych z nas, a ich brak oznacza dla coraz większej populacji stan zagrożenia. Czy dojdzie do tego, że w przyszłości będziemy wytyczać strefy z zakazem używania telefonów komórkowych po to tylko, by zmusić ludzi do bezpośredniego okazywania sobie uczuć, emocji za pomocą słów, których nie niesie fala elektromagnetyczna? To są pytania o wymowie egzystencjalnej. Takie, jakie powinny padać wszędzie, nie tylko w magicznym Krakowie.

 

– Dziękuję za rozmowę.




Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |