SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer 106  / Czas sięgania do własnej kieszeni...

 

U progu unijnej perspektywy 2014-2020:

„Technopark Gliwice”

 

Czas sięgania

do własnej kieszeni...

 

Z prof. dr hab. inż. Janem Kosmolem, Prezesem Zarządu „Technoparku Gliwice” – rozmawia Jacek Broszkiewicz.

 

- Panie Profesorze, mam ten bardzo wartościowy przywilej po raz kolejny gościć u Pana – w ciągu ostatnich lat przeprowadziłem z Panem kilka bardzo interesujących i inspirujących wywiadów, których zapis ukazał się na łamach naszego czasopisma. Bardzo sobie cenię możliwość poznawania Pańskich poglądów i przekonań. A tym razem dodatkowym powodem, dla którego poprosiłem o spotkanie jest fakt, że nie tylko stajemy u progu unijnej perspektywy finansowej do 2020 roku, ale i to, że w kwietniu 2014 roku obchodzić będziemy 10-lecie instytucji, którą Pan kieruje. Dodajmy do tego także rocznicowy charakter bieżącego roku – 25- lecie demokracji lokalnej w Polsce, a utworzy nam się płaszczyzna rozmowy o głębokim, refleksyjnym charakterze...

 

- Istotnie – płaszczyzna bardzo rozległa i jest naturalne, że możliwe będzie skupienie się tylko na niektórych, za to bardzo istotnych wątkach, które ją określają. Fakty, o których pan wspomniał tylko z pozoru mogą wydawać się dość odległe od siebie. Tymczasem są ściśle z sobą powiązane. Przemiany ustrojowe sprzed ćwierćwiecza, rozwój samorządności – doprowadziły do naszego członkostwa w Unii Europejskiej. To zaś z kolei zaowocowało zrodzeniem się tysięcy wspieranych przez UE inicjatyw i projektów, które, przy wsparciu samorządowym zaowocowały m.in. powstaniem przed 10 laty „Technoparku Gliwice”. To, że działamy z sukcesami od 10 lat jest oczywistą zasługą gliwickiego samorządu, który bardzo skutecznie sięgał po unijne wsparcie dla tego typu projektów. W obszarze nauki i innowacji, w jakich działamy – bez wsparcia samorządu nie mielibyśmy żadnych warunków dla urzeczywistnienia tego projektu. Oprócz głównego udziałowcy „Technoparku”, jakim jest miasto Gliwice, pozostali, czyli Politechnika Śląska i Gliwicka Podstrefa KSSE nie byliby w stanie wygenerować środków niezbędnych dla zrealizowania tego projektu. To dla mnie oczywiste. Z dwóch powodów: specjalne strefy ekonomiczne nie są bezpośrednim beneficjentem środków unijnych, a uczelnia, mimo oczywistego wsparcia intelektualnego i wolicjonalnego dla tego pomysłu, posiadała także bardzo ograniczone środki finansowe. A zatem mogliśmy liczyć przede wszystkim na samorząd. A w nim, na szczęście, zasiadają ludzie, którzy od lat mają sprecyzowaną, nowoczesną strategię i wizję rozwoju miasta, w których takie inicjatywy i projekty jak technopark mają priorytetowe znaczenie. To, o czym mówię nie odnosi się tylko do Gliwic. Wszędzie tam, gdzie postawiono na innowacyjne parcie do przodu, zaczyna się pora zbierania plonu. Tam zaś, gdzie za symbol postępu uznano budowę aquaparków, pojawiają się poważne problemy. To oczywiście mocno uproszczona przenośnia, ale oddaje dość precyzyjnie istotę tego, co chcę przez nią wyrazić.

 

- Wspomniał Pan o wizji, strategii. Trzeba sporej wyobraźni i odwagi, by budować to, co nie przynosi bezpośrednich korzyści ekonomicznych...

 

- To jasne jak słońce. Przecież Technopark niczego nie produkuje i nie sprzedaje. Wręcz przeciwnie – wspiera finansowo firmy innowacyjne, ale tylko te, których produkty rokują sukces rynkowy. Wydawałoby się więc, że możemy być postrzegani jako instytucja charytatywna, ale to nieprawda. Wyjaśnię to później. Na razie chciałbym zatrzymać się chwilę nad naszym 10-leciem. Bardzo trudno jest oceniać siebie samego, lub instytucję, którą się kieruje. Mimo, że w skali kraju, podobnych tego typu placówek jest więcej, nie należymy do największych, a raczej do tych mniejszych, to z reguły plasujemy się dość wysoko w różnego rodzaju rankingach, często jesteśmy postrzegani, jako wzorowa instytucja, dlatego też często odwiedzają nas delegacje z całego kraju. To dla mnie miarodajna ocena, nie skażona subiektywizmem. Po prostu ideę wspierania przedsiębiorczości i transferu technologii przekształcamy w namacalną rzeczywistość. Obecnie w „Technoparku Gliwice” fizycznie ulokowały się 22 firmy. Sporo czeka w kolejce, bo po prostu więcej miejsca u nas nie ma. Ale znaleźliśmy też sposób na rozwiązanie tego problemu przynajmniej połowicznie. Technopark to dobry adres, a więc użyczamy go. Posiadające siedziby gdzieś w mieście innowacyjne firmy mają możliwość swoistego „zameldowania” się u nas – tu przychodzi przekazywana im potem korespondencja. W ciągu 10 lat w Technoparku powstało ponad 60 małych przedsiębiorstw – pamiętajmy, że obowiązuje zasada rotacji lokalizacyjnej – i według mojej wiedzy tylko 1, czy 2 nie zdołały sobie poradzić na rynku. Myślę, że świadczy to nieźle o naszych decyzjach, komu przyznać wsparcie i dofinansowanie. Zresztą, uważam i jest to moje głębokie przekonanie, że wspieranie młodych ludzi, ich niezwykłej pomysłowości, wyobraźni i determinacji to najbardziej efektywne wykorzystywanie nie tylko unijnych, ale i samorządowych pieniędzy. Wkładamy kapitał w młodego człowieka, w jego pomysł, ideę i mówimy: ruszaj, idź w świat! I tu chciałbym powrócić do wcześniej poruszonego wątku: ekonomicznej warstwy działalności Technoparku. Od 2 lat realizujemy konsekwentnie zasadę wspierania, poprzez wejście kapitałowe, firm o wysokim poziomie hi-tech. Ocenie ekonomicznej, rynkowej poddaliśmy (korzystając także z opinii niezależnych ekspertów) w tym czasie projekty około 20 firm. Sześć z nich wygenerowało pomysły, które rokują na tyle dobrze, że zdecydowaliśmy się, jako technopark, wejść w nie kapitałowo na poziomie do 800 tysięcy złotych na firmę. Pamiętajmy, że pomysły nie leżą na ulicy – trzeba umieć znaleźć je, ludzi, którzy są ich autorami, bo przecież przed naszymi drzwiami nie kłębią się tłumy wynalazców, innowatorów. Pierwsza firma działa od roku i zacznie sprzedawać swoje produkty, jak sądzę, już w tym półroczu, pozostałych pięć jest na etapie, powiedzmy, badawczo-rozwojowym. Nasze założenie jest następujące. Z chwilą, kiedy każda z firm, w które włożyliśmy kapitał, osiągnie odpowiedni poziom wytwarzania i sprzedaży – my wycofujemy nasze udziały, oczywiście z zyskiem: na przykład tam, gdzie wsadziliśmy 800 tysięcy – wyciągamy półtora miliona. W ten sposób mnożymy środki na wspieranie następnych, ale i na własny rozwój. Poszukiwanie, odnajdywanie i kapitałowe wspieranie technologicznych perełek musi być opłacalne dla obu stron. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z ryzyka, jakie ponosimy, ale ten element we współczesnej gospodarce jest dominujący i stanowi podstawę oceny każdego przedsięwzięcia biznesowego.

 

- Rozumiem, że jeśli konkretna firma zacznie osiągać zyski, to wtedy swoje w niej udziały Technopark sprzedaje również z zyskiem na wolnym rynku?

 

- Taka jest zasada. W umowach nawet precyzyjnie określamy, jaki musi być poziom przychodów, byśmy mogli się wycofać. Te cztery miliony złotych, które zostały przez nas bezpośrednio zainwestowane w innowacyjne firmy muszą się przynajmniej zwrócić. To dla nas jest także nowe doświadczenie – ekscytujące, bo sami bezpośrednio stajemy się uczestnikami gry rynkowej. Wkrótce okaże się na ile nasze analizy i przewidywania były trafne.

 

- Będzie ku temu okazja w maju podczas dorocznych Dni Nauki i Przemysłu organizowanych przez „Technopark Gliwice”?

 

- Myślę, że tak. Wybrane przez nas firmy będą prezentować, być może, już prototypy swoich produktów. W ten sposób będą mogły wejść na rynek. Skoro tak się stanie, to – w naszym przypadku – oznaczać to będzie koniec akademickich dysput nad nieistniejącym rzekomo związkiem pomiędzy nauką a przemysłem. To już będą twarde fakty potwierdzające, że on istnieje.

 

- Dni Nauki i Przemysłu to inicjatywa, którą „Technopark Gliwice” podjął w 2007 roku...

 

- I miały być forum o charakterze lokalnym. Tymczasem, ku mojemu zaskoczeniu, ta impreza ma już ogólnopolski wymiar. Najbardziej cieszy mnie młodzież waląca drzwiami i oknami, aby popatrzeć dotknąć, ot, na przykład walczące z sobą roboty. Wiem, ze niektórzy z tych młodych ludzi właśnie w takich chwilach łapią bakcyla, który wykreuje ich na przyszłych innowatorów.

 

- Technopark musi zarabiać. Dlatego, jak wspomniał Pan Profesor, wchodzicie kapitałowo w dobrze rokujące firmy. Czy istnieje jakiś związek pomiędzy tą strategią a perspektywą finansową UE na lata 2014-2020?

 

- Jestem gorącym zwolennikiem przedsiębiorczości akademickiej, działania w sferze hi-techu na własny rachunek. To w konsekwencji przyniesie nie tylko tym przedsiębiorczym naukowcom, wynalazcom, korzyści, ale całemu społeczeństwu. I dlatego też w rozpoczętym siedmioleciu będziemy aplikować do UE o wspieranie naszych pomysłów właśnie w tej sferze. Moim planem jest, by w tym czasie na rynku pojawiło się dzięki także naszemu zaangażowaniu finansowemu, przynajmniej kilkadziesiąt nowych firm z obszaru wysokich technologii. Sam Technopark powiększy się, powstanie nowy budynek – właśnie rozpisaliśmy przetarg. Ale trzeba pamiętać, że o pieniądze z UE nie będzie już tak łatwo, jak w minionej perspektywie. Coraz bardziej zwiększa się udział własny na realizację projektów z unijnym dofinansowaniem. Ono maleje. Można nad tym ubolewać, ale ja sądzę, że jest w tym pewne przesłanie. Unia mówi nam wprost: Byliście biedni, zacofani cywilizacyjnie. W ciągu 10 lat członkostwa dokonaliście olbrzymiego postępu. Nie musimy już wam pomagać w takim stopniu, jak do tej pory. Sprawdziliście się, potraficie i jesteście coraz zasobniejsi w kapitał. Będziemy wam pomagać nadal, ale czas byście sięgnęli do własnych kieszeni, bo nie są już puste. Jestem przekonany, że jeśli uczciwie przyjrzymy się temu przesłaniu, to dla każdego, zdrowo myślącego, żyjącego realiami, człowieka, będzie ono oczywistą prawdą. Ale i wyzwaniem. Z drugiej strony unijne pieniądze są dzielone na poziomie rządowym i regionalnym. Skoro zatem wszyscy wkoło powtarzają jak mantrę, że najważniejsze są inwestycje w kapitał intelektualny, w rozwój innowacji, to nie potrafię zrozumieć dlaczego na budowę kolejnego obiektu Technoparku otrzymujemy tylko 40 procent dofinansowania. Niestety, dzieje się tak, ponieważ na poziomie ponad samorządowym nadal króluje polityka. Te słowa, nieco zaprawione goryczą, mówię, jako szef rozwijającej się instytucji wspierającej najnowocześniejsze gałęzie gospodarki. Ale w świetle prawa nadal jesteśmy zwykłą spółką z o.o., która może dostać dofinansowanie w wysokości do 40 procent wartości projektu Jednak, wracając do wcześniejszej myśli, muszę przyznać, że prawdopodobnie najlepszym sposobem podejścia do takich kwestii życiowych jest przyjęcie i oswojenie się z zasadą liczenia przede wszystkim na własne, lokalne siły. Wiem, że gliwicki samorząd nam pomoże, ale wiem też, że musimy zacząć generować własne wolne środki. Tu chodzi także o luksus niezależności od unijnej biurokracji i wahań koniunktury politycznej. Na szczęście w Gliwicach dawno to zrozumiano. Samorząd nie otrzymał z RPO ani złotówki na budowę hali widowiskowo-sportowej „Gliwice”, a więc sfinansuje ją sam. I to powinno cieszyć, bo świadczy o tym, że nie jesteśmy już tak ubodzy, jak być może, jeszcze nam się wydaje. W głowach wielu z nas nadal od czasu do czasu kołacze się myśl: dajcie, bośmy tacy biedni! A to jest po prostu kłamstwo. Przekonanie o wiecznym braku jest odczuciem fałszywym. I jakkolwiek by to nie zabrzmiało, muszę powiedzieć, że mocuję się mentalnie pomiędzy niedosytem wynikającym z faktu, że nie otrzymamy dofinansowania na przyzwoitym poziomie, iż na szczeblu regionalnym, a i w ogóle w sferze stanowienia prawa gospodarczego popełniane są kardynalne błędy i zaniechania, to jednak bardzo pociągającą jest myśl o decydowaniu o własnym losie bez oczekiwania na mannę z nieba. Myślę, że z takimi rozterkami boryka się każdy, kto kieruje instytucjami w jakikolwiek i z jakichkolwiek źródeł dotowanymi. Moim marzeniem jest, by „Technopark Gliwice” stał się instytucją samofinansującą się i, choć teraz jest trudno w sensie inwestycyjnym, to wierzę, że ten poziom osiągniemy.

 

- Życzę zatem gorąco spełniania tych planów i dziękuję za rozmowę.Czym skorupka za młodu...

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |