SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer 107  / Czas sięgania do własnej kieszeni...

 

Ćwierćwiecze demokracji lokalnej Samorząd oczami jego ludzi: Trzebinia

 

Jestem człowiekiem

od realiów....

 

Z Adamem Adamczykiem, Burmistrzem Miasta i Gminy Trzebinia – rozmawia Jacek Broszkiewicz

 

- U progu tego szczególnego roku, na który przypada ćwierćwiecze polskiej demokracji lokalnej, trudno nie oprzeć się refleksji, że ugruntowuje się coraz powszechniej przekonanie, iż źródeł pomyślności i dobrobytu społeczności lokalnych należy szukać w kreowaniu przez samorządy warunków dla działalności produkcyjnej, wytwórczej. Konkretny, namacalny produkt, towar materialny zdaje się powracać do łask, po wieloletniej fascynacji usługami elektronicznymi…

 

- Każdy, kto uważnie przygląda się procesom gospodarczym współczesnego świata łatwo dostrzeże tendencje do wykorzystywania sieci w celu obrotu już nie wirtualnymi usługami, lecz materialnymi wytworami ludzkich rąk i umysłów. Oczywiście jest parcie na innowacyjność i wysokie technologie, ale przecież społeczeństwa konsumpcyjne potrzebują dóbr powszechnego użytku, wyrobów i artykułów przemysłowych. A skoro nie wszędzie da się skopiować Krzemową Dolinę, to w takich miejscach jak Trzebinia należy tworzyć warunku dla małych i średnich przedsiębiorstw przemysłowych, usługowych – zaspokajających prozaiczne potrzeby - i magazynowych. I tym zajmujemy się od wielu lat. Obecnie miasto otacza pierścień trzech stref aktywności gospodarczej. Pierwsza znajduje się przy drodze krajowej nr 79 (na kierunku Bytom – Warszawa) dogodnie i blisko skomunikowanej z autostradą A-4. Firmom, które już tam działają, pomagamy w ten sposób, że zbudowaliśmy drogi dojazdowe, zainstalowaliśmy oświetlenie, ułatwiamy nawiązywanie kontaktów biznesowych z partnerami krajowymi i zagranicznymi. Ta SAG – oznaczmy ją umownie nr. 1 - obejmuje tereny po byłych Zakładach Metalurgicznych I, Gumowni i Zakładach Tłuszczowych. Do dyspozycji przedsiębiorców i inwestorów jest teren o powierzchni 42,2 hektarów. Mamy jeszcze możliwość dokupienia gruntów w tym rejonie, ponieważ zainteresowanie kolejnych inwestorów lokowaniem się w tej strefie jest nadal duże. Ten projekt został zrealizowany przy pomocy finansowej Unii Europejskiej w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2007-2013.

Strefa – nazwijmy ją umownie nr. 2 – tworzona praktycznie od początku, na dziewiczym terenie przez mojego następcę a do niedawna poprzednika sprawującego funkcję burmistrza w latach 2010-2014 – obejmuje swym zasięgiem ok. 17 hektarów tuż przy węźle autostrady A-4. To jest bardzo dobra lokalizacja. Kilka firm już się tam posadowiło i rozpoczęło działalność, następne uczynią to w najbliższym czasie. Rzecz jasna jest to wyraz konsekwentnego realizowania polityki gospodarczej trzebińskiego samorządu niezależnie od tego kto zasiada w fotelu burmistrza.

Mam zamiar nadal podążać tą ścieżką, tym bardziej, że jako burmistrz miasta w latach 1998-2010 starałem się dawać mocne impulsy w kierunku zbudowania nowego przemysłu w gminie i uniknięcia strukturalnego bezrobocia. I to się udało. Potwierdzeniem tego faktu jest spodziewane uruchomienie jeszcze w tym roku trzeciej Strefy Aktywności Gospodarczej „Górka”, zlokalizowanej na terenach po byłych Zakładach Materiałów Ogniotrwałych i obejmującej prawie 27 hektarów - już w większości zabudowanych obiektami przemysłowymi. Obecnie poprawiamy dojazd do tej strefy, ale także budujemy w jej granicach drogi wewnętrzne.

 

- Niewątpliwie Trzebinia, z racji położenia tuż przy autostradzie A-4 i w połowie drogi pomiędzy Krakowem a Katowicami, jest bardzo atrakcyjnym dla inwestorów miejscem. Czy w najbliższych latach przewiduje Pan zmodyfikowanie strategii rozwoju miasta pod kątem przyciągnięcia do niego bardzo dużego biznesu?

 

- Ależ on już działa w gminie. Inwestorów już nie trzeba szukać, bo są, przyszli, a poza tym sami rozglądają się za najbardziej obiecującymi lokalizacjami. Jeśli cała nasza oferta zostanie skonsumowana, to już będzie nieźle. Poza tym pojęcie „poważny inwestor” jest względne. Gospodarka to przecież bardzo dynamiczna sfera życia i musimy brać pod uwagę ciągłe zmiany w tym krajobrazie. Od lat działają w nim z powodzeniem firmy zatrudniające po kilkadziesiąt osób, dając świadectwo innym, że warto postrzegać Trzebinię, jako dobre miejsce dla biznesu. Mam więc powody spodziewać się, że stabilizacja gospodarcza i społeczna w gminie nadal będzie procesem trwałym.

 

- Nadal stoimy u progu bieżącej kadencji. Jakie są najważniejsze projekty inwestycyjne trzebińskiego samorządu do roku 2018?

 

- Jednym z najpilniejszych zadań jest rekultywacja składowiska odpadów komunalnych. Mieliśmy poważny problem ze zbiornikiem toksycznej cieczy „Górka”, ale udało się z tym kłopotem uporać i do końca roku sprawa będzie zamknięta. Ale rekultywacja bardzo niefortunnie położonego, bo w pierścieniu okalającym centrum miasta i przez to uciążliwego dla mieszkańców składowiska odpadów, jest wręcz potrzebą chwili. Obecnie jesteśmy na końcowym etapie prac przygotowawczych do zrealizowania tego projektu. – są realne szanse, by jeszcze w tym roku składowisko w dużym stopniu zostało zrekultywowane. Nie będziemy już składować naszych odpadów na terenie gminy – skorzystamy z oferty sąsiadów. Najbliżej jest składowisko w Balinie w gminie Chrzanów i Trzebinia, jako członek Międzygminnego Związku Komunalnego, nie będzie miała problemu z wywozem tam swoich śmieci. Na ich przyjmowaniu i utylizacji nadal w Polsce się zarabia, więc oferta firm prywatnych i samorządowych działających w tej sferze jest szeroka, choć nie jest to już takie eldorado, jak w niedalekiej przeszłości, ponieważ kryteria funkcjonowania składowisk odpadów zostały mocno zaostrzone.

 

- Nasza rozmowa w zasadzie dotyczy jednej podstawowej kwestii – starań samorządu o jak najlepsze warunki życia mieszkańców i wzrost poziomu dobrobytu. Wiem, że w poprzednich kadencjach przykładał Pan wielką wagę do komfortu życia i zdrowia trzebinian. Czy w tej kadencji te inicjatywy będą miały również priorytetowy charakter?

 

- Oczywiście. Spokojne, w zdrowiu, dobre życie każdego obywatela powinno być osią, wokół której obraca się działalność każdego samorządu w naszym kraju. Swego czasu w Trzebini, jako w jednym z pierwszych w Polsce miast, wprowadziliśmy ogólnodostępne defibrylatory. Wiem, że uratowały one życie kilku osobom, a to już bardzo wiele. Moim najbliższym celem jest przywrócenie pracy służby zdrowia w soboty i w niedziele.

 

- Jest Pan burmistrzem, który po czteroletniej przerwie – do 2010 roku był Pan gospodarzem miasta przez 12 lat – powrócił na swoje stanowisko. Co Pana popchnęło ku tej decyzji?

 

- Dla mnie te trzy kadencje to był okres bardzo wytężonej pracy. Czułem się mocno zmęczony i 4-letnia przerwa bardzo mi się przydała – podreperowałem swoje zdrowie i sprawność fizyczną, nabrałem energii, a ta jest niezbędna, kiedy piastuje się urząd burmistrza. Decyzję o ponownym kandydowaniu podjąłem w kwietniu ubiegłego roku. Wtedy też publicznie ogłosiłem, że przymierzam się do powrotu na stanowisko burmistrza. Nie ukrywam, że bez poparcia i zachęty liczących się w mieście i gminie środowisk, trudno by mi było zdecydować się na ten krok. To, że ludzie o mnie nie zapomnieli, że nadal mają do mnie zaufanie i liczą na mnie – było najważniejszym motywem przy podejmowaniu decyzji o starcie w wyborach samorządowych. Mam pewien komfort – jestem już w wieku emerytalnym, więc nikt nie mógł mi zarzucić, że staję do wyborów powodowany względami materialnymi, chęcią zrobienia kariery. Poza tym jestem człowiekiem doświadczonym i czułem klimat poparcia ze strony mieszkańców. Nie było to łatwe, ale zwyciężyłem w drugiej turze. W ostateczności zadecydowali wyborcy i to jest najważniejsze.

 

- Z samorządem, jak z biznesem: albo ktoś ma do tego specjalne predyspozycje, albo nie…

 

- To prawda. Jest w Polsce cała rzesza ludzi, którzy całą duszą poświęcają się swej samorządowej misji i myślę, że zaliczam się do nich w dużym stopniu. Ale podkreślam, że trzeba dużo pokory, by spełniać wolę wyborców. Oślepienie poczuciem władzy to najgorsze, co może się przydarzyć gospodarzowi tak najmniejszej nawet gminy, jak i największego miasta.

 

-Wywiad z Panem Burmistrzem jest opatrzony informacją o 25-leciu samorządu terytorialnego w Polsce. Ten okres to zaledwie i aż jedno pokolenie. Jak, z Pańskiego punktu widzenia, z własnych doświadczeń, rysują się perspektywy dla demokracji lokalnej w naszym kraju?

 

- Najważniejsze, że ta samorządność żyje, że się utrwaliła, potwierdziła swoje logiczne podwaliny. A sferze samorządowej rzadko spotyka się posunięcia podyktowane improwizacją, czy przymusem lub łataniem doraźnych potrzeb bez strategicznego, długofalowego i starannego planowania. Działalność samorządowa jest tak transparentna, przejrzysta, jak żadna z innych sfer życia publicznego, nie mówiąc już o gospodarce. To są wartości, które należy chronić i umacniać. To najważniejsze zdobycze demokracji, konstytuujące praworządność, ale i niezależność lokalnych społeczności i ich prawo do decydowania o własnym losie. Naturalnie wiele jest jeszcze do zrobienia w tej dziedzinie i jest to zadanie nie tylko dla nas, ale i przyszłych pokoleń. Tak, jak to wielokrotnie przewijało się w naszej rozmowie – stawką jest dobrobyt i pomyślność obywateli. Chodzi też o to, by nie majstrować przy prawie określającym ramy funkcjonowania samorządów, a niestety, pojawiają się różni pomysłodawcy, którzy chcą przemodelować ten system. Proponują, na przykład ograniczenie sprawowania urzędów wójtów, burmistrzów i prezydentów do dwóch kadencji. Być może w wymiarze państwa ta zasada się sprawdza, a na szczeblu samorządowym kompletnie już nie. Obywatele chcą mieć do czynienia ze sprawdzonymi, oddanymi im ludźmi, których znają, którzy codziennie się legitymizują i powiększają kapitał zaufania, jakim zostali obdarzeni. Samorządy to nie pole dla anonimowości, amatorszczyzny, czy trampolina dla karier politycznych. W moim przekonaniu burmistrz miasta powinien być jednym z ogniw samorządu. I tak pojmuję swoją rolę. Uważam się za dyżurnego „funkcyjnego” powołanego po to, by służył mieszkańcom i realizował ich codzienne, ale i perspektywiczne potrzeby oraz interesy. Jestem więc człowiekiem od realiów, a nie utopii i obietnic bez pokrycia.

 

- Dziękuję za rozmowę

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |