SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer  110  / Połowa budżetu na inwestycje!

 

Polskie samorządy w UE: Starostwo Powiatowe

w Rzeszowie- Park Naukowo-Technologiczny „Rzeszów-Dworzysko”

 

Połowa budżetu

na inwestycje!

 

Z Józefem Jodłowskim, Starostą Rzeszowskim - rozmawia Dorota Zańko.

 

- W tym roku obchodziliśmy 25-lecie samorządu terytorialnego. Jak Pan ocenia funkcjonowanie demokracji lokalnej z perspektyw samorządu powiatowego, którym Pan zarządza?

 

- Mimo, iż reforma dotycząca samorządu była jedną z udanych reform, to jednak nie została ona dokończona. Zadania przekazane samorządom nie zostały doszacowane – przeznaczono na nie tylko ok. 70 procent potrzebnych środków. Do dzisiaj powiatom dokłada się zadań, natomiast nie zabezpiecza się pieniędzy na nie. A bez pieniędzy nie da się zrealizować zadania dobrze, czy nawet zadowalająco. Warto podkreślić, że samorządy najlepiej wykorzystały środki unijne dostępne przed akcesją Polski do Unii Europejskiej, czy też już w trakcie członkostwa naszego kraju w Unii, najefektywniej je zainwestowały. Samorządy cały czas borykają się z trudnościami finansowymi, również ze względu na rosnące oczekiwania mieszkańców. Świat jest dzisiaj otwarty, ludzie widzą, jak żyją inni w innych krajach, zwłaszcza tych, gdzie demokracja ma kilkadziesiąt lat, czy w krajach, których nie dotknęły wojny czy inne czynniki blokujące rozwój. Te kraje są na wyższym poziomie i do tego wyższego poziomu dążą społeczności polskich gmin.

 

- Znalazł się Pan w gronie liczącym 18 podkarpackich samorządowców, których ustępujący wojewoda podkarpacki, Małgorzata Chomycz-Śmigielska wyróżniła Odznaką Honorową za Zasługi dla Samorządu Terytorialnego. Jakie to wyróżnienia ma dla Pana znaczenie?

 

- Wychodzę z założenia, że osoba, która podejmuje się pełnienia funkcji publicznej, czy też zostaje wybrana przez mieszkańców, nie może być nastawiona na zdobywanie odznaczeń, orderów. Jej praca ma służyć poprawianiu jakości życia mieszkańców, czy wyborców. Przyznana nagroda jest tym dodatkowym elementem, potwierdzającym, że warto było pokonywać trudności, podejmować wyzwania. Odznaczenia dają zadowolenie, ale takie uzupełniające satysfakcję z efektów pracy.

 

- Projekt, którego nazwa jest tożsama ze spółką, którą Pan kieruje, jest przedsięwzięciem olbrzymim – ma docelowo kosztować nawet 10 miliardów złotych, a Park Naukowo-Technologiczny Branice jest ważnym, ale nie jedynym elementem całego przedsięwzięcia…

- Istotnie. Kluczowy wUzbrojone tereny dla PNT Rrzeszów - Dworzysko przypadku obszaru objętego projektem „Kraków - Nowa Huta Przyszłości” jest jego poprzemysłowy charakter. Wynikają z tego problemy dotyczące m.in. degradacji terenów, skażenia środowiska, chaosu urbanistycznego, niewystarczających powiązań komunikacyjnych z pozostałymi częściami miasta. Projekt strategiczny „Kraków - Nowa Huta Przyszłości” zakłada realizację czterech odrębnych zadań inwestycyjnych. Oprócz Parku Naukowo-Technologicznego Branice należą do nich: Centrum Logistyczne – strefa aktywności gospodarczej, Centrum Wielkoskalowych Wydarzeń Kulturalnych Błonia 2.0 oraz Przylasek Rusiecki – obszar rekreacji i wypoczynku z usługami towarzyszącymi. Zakres i wymiar tych przedsięwzięć były zapewne powodem do zaproszenia mnie przez Prezydenta Miasta Krakowa Jacka Majchrowskiego do udziału w charakterze doradcy w pracach grupy roboczej do spraw Strategii komunikacji marketingowej Krakowa w obszarze BIZNES. Do zagospodarowania będzie aż 500 hektarów, co oznacza po prostu, że tworzyć będziemy zupełnie nową część miasta. To duże wyzwanie, ponieważ budować będziemy na terenach poprzemysłowych lub położonych w dawnej strefie ochronnej kombinatu metalurgicznego. Muszę jednak zaznaczyć, że zamierzenia, o których mówiłem określając ramy całego projektu, wcale nie wymagają wygenerowania wielkich przestrzeni, jeśli idzie o nową działalność gospodarczą, przemysłową. Myślę, że realnie na te cele przeznaczymy około 140 hektarów.

 

- Pozwoli Pan, że popełnię dygresję, dotyczącą zresztą charakteru działalności gospodarczej na obszarze realizowanego projektu. Coraz częściej mówi się o wystarczającym już nasyceniu rynku firmami oferującymi wyłącznie usługi. Głośno słychać wołania: Produkujcie wyroby, towary i sprzedawajcie na całym świecie! Co Pan na to?

 

- W dużym stopniu zgadzam się z tezą, że należy zmienić proporcje i to na rzecz producentów konkretnych dóbr materialnych. Wystarczy spojrzeć na Kraków pod tym właśnie kątem. W Krakowie działa silny sektor firm outsourcingowych, nastawionych na obsługę prawną i finansową innych podmiotów gospodarczych. Konkurencja w pozyskiwaniu klientów do tej obsługi jest ogromna. Wystarczy powiedzieć, że w branży tej w mieście pracuje aż 40 tysięcy osób. Inwestowanie w nią u nas łączy się z dużym ryzykiem. Ten przykład wskazuje na konieczność poszukiwań możliwości rozwojowych w sferze wytwórczej. Potrzebne są inwestycje w inteligentne specjalizacje, a lukę na tym polu ma w założeniu wypełnić właśnie Park Naukowo-Technologiczny Branice. Już teraz tworzymy przestrzeń, strefę aktywności gospodarczej, a w niej Centrum Logistyczne, w której pojawią się przedsiębiorcy mali i średni, ale też i duże firmy – operujące w bardzo zróżnicowanych branżach. I bardzo nam zależy, by wśród tych podmiotów główną rolę odgrywali wytwórcy, by to był nowoczesny przemysł produkujący w oparciu o inteligentne specjalizacje, co wcale nie musi oznaczać, że muszą to być towary z technologicznie najwyższej półki. W Województwie Małopolskim mamy tych specjalizacji dziewięć i należą do nich miedzy innymi te, które są związane z przetwórstwem odpadów. A wystarczy spojrzeć na mapę naszego projektu, by zorientować się, że graniczy on z potężnym składowiskiem żużla wielkopiecowego, który należy wykorzystać jako kruszywo drogowe i surowce hutnicze. Ten teren wymaga zresztą znacznie głębszej interwencji – hałdę Pleszów trzeba będzie w końcu zrekultywować, a następnie zrewitalizować. To samo dotyczy osadników wypełnionych szlamami wielkopiecowymi, zawierającymi rudy żelaza i cynk. Przedsiębiorcy mają więc okazję do wykazania się kreatywnością biznesową na tym polu.

 

- Jaką ma Pan filozofię zarządzania powiatem?

 

- Przede wszystkim powiat stawia na kwestie związane z szeroko pojętymi inwestycjami. Trzonem tego działania jest Park Naukowo-Technologiczny „Rzeszów-Dworzysko”, który z założenia ma dać ok. 3 tys. miejsc pracy. Jest on największym zadaniem, jakie od początku funkcjonowania Powiat Rzeszowski zrealizował, i jednym z największych zrealizowanych przez jakikolwiek powiat w Polsce. Wartość tej inwestycji przekraczała wartość rocznego budżetu powiatu.

Kolejnym naszym priorytetem są inwestycje w infrastrukturę drogowo-mostową. Mamy w sumie ponad 550 km dróg powiatowych. W zdecydowanej większości zostały one zmodernizowane. Mają nie tylko nową nawierzchnię, ale też dobudowaliśmy przy nich chodniki, szczególnie w miejscach gęsto zasiedlonych, zmodernizowaliśmy system odwodnienia. Tylko w ostatnich miesiącach wyremontowaliśmy dwie drogi powiatowe o łącznej długości 25 km. Chodzi o drogę: Czarna Sędziszowska – Bratkowice – Miłocin (15 km) oraz drogę: Kamień-Podlesie-Kamień (10 km).

Inwestujemy w sferę opieki zdrowotnej, opieki społecznej. Zmodernizowaliśmy Dom Pomocy Społecznej w Górnie oraz rozbudowujemy Samodzielny Publiczny Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej „Sanatorium” im. Jana Pawła II w Górnie. Spore nakłady finansowe przeznaczmy na nasze zespoły opieki zdrowotnej, a także szkoły.

Jednym zdaniem, polityka powiatu skupia się na zrównoważonym rozwoju wielu sfer. A ostatnio także na innowacyjności.

 

- W czym ta innowacyjność przejawia się?

 

- Najbardziej widoczna jest w naszym Parku Naukowo-Technologicznym „Rzeszów-Dworzysko”, gdzie działki mogą nabywać od nas przede wszystkim przedsiębiorstwa innowacyjne. Ale innowację staramy się wprowadzać, tak naprawdę, gdzie tylko się da. Budujemy np. pierwszy w Polsce most kompozytowy (w Błażowej), most z tworzyw sztucznych, który będzie swego rodzaju eksperymentem i obiektem dla badań dla naukowców. Podjęliśmy się takiej inwestycji, ponieważ takie mosty będą tańsze w utrzymaniu.

Innowacyjni staramy się również być w kwestii opieki zdrowotnej. Realizujmy projekt norweski, w ramach, którego przebudowujmy i rozbudowujemy pawilon nr 10 „Sanatorium” w Górnie, w którym przeznaczymy 70 miejsc dla osób chorych na zespoły otępienne. Warto podkreślić, że jest to jedyna placówka w woj. podkarpackim, która posiada wyspecjalizowany ośrodek stacjonarny dla chorych na Alzheimera. Co ciekawe, do tego ośrodka będziemy wprowadzać innowacyjną na skalę kraju metodę Marte Meo, którą przeniesiemy na nasz grunt z Norwegii, dzięki współpracy z tamtejszą placówką dla chorych otępiennych - NKS Olaviken. Marte Meo to metoda doradcza oparta na psychologii rozwojowej i badaniu elementów komunikacji, wykorzystująca materiały filmowe, jako narzędzia pracy.

Wybudowaliśmy również, jako jedyni na Podkarpaciu przyszkolny maneż, czyli krytą ujeżdżalnię dla koni. Powstała przy Zespole Szkół Weterynaryjnych w Trzcianie. Korzystają z niego przede wszystkim uczniowie tej szkoły, a w okresie wakacyjnym czy ferii inne zainteresowane osoby. Co ciekawe, uczniowie tejże szkoły mogą uzyskać kwalifikacje hipoterapeuty, mogą również zrobić uprawnienia instruktora jazdy konnej. Maneż jest też wykorzystywany do rehabilitacji osób niepełnosprawnych poprzez hipoterapię. Taką formą terapii objęci są niepełnosprawni wychowankowie Powiatowego Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Mrowli.

 

- Skąd Starostwo Powiatowe w Rzeszowie ma fundusze na tak duże inwestycje?

 

- W zdecydowanej większości są to pieniądze pozyskane z różnych źródeł. Udaje nam się pozyskiwać nie tylko dotacje z programów krajowych, jak to było np. w przypadku maneżu, gdzie dostaliśmy dofinansowanie z ministerstwa sportu, za pośrednictwem Wojewódzkiego Wieloletniego Programu Rozwoju Bazy Sportowej Województwa Podkarpackiego. DPS w Górnie zmodernizowaliśmy ze środków szwajcarskich, a „Sanatorium” w Górnie rozbudowujemy z pomocą funduszy norweskich. Z kolei Park powstał dzięki dotacji unijnej.

Od lat przeznaczamy na inwestycje 50 procent swojego budżetu, podczas gdy inne powiaty zaledwie 6-7 procent. Budżety samorządów składają się z pieniędzy pochodzących z kasy państwowej – dotacji, subwencji oraz w przypadku samorządów powiatowych – z dochodów własnych (one zazwyczaj są znikome). Ale najważniejszą sprawą dla każdego samorządu jest pozyskiwanie środków zewnętrznych na potrzebne inwestycje. Największe możliwości w tym zakresie dawała perspektywa unijna 2007-2013. My staraliśmy się maksymalnie z niej skorzystać. Potwierdza to fakt, że w 2014 r. zajęliśmy drugie miejsce w kraju wśród powiatów pod względem aplikacji pieniędzy unijnych w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Staramy się myśleć perspektywicznie i tak gospodarować budżetem, by mieć pieniądze na wkład własny.

 

- A czy Powiat Rzeszowski, który jak Pan podkreślił, bazuje na funduszach zewnętrznych, odczuł w jakiś sposób tę „lukę” w 2015 r., pomiędzy jednym, a drugim okresem finasowania unijnego, kiedy nie było naborów wniosków? I czy ta nisza finansowa w przyznawaniu dotacji przełożyła się też na funkcjonowanie Parku Dworzysko?

 

- Jakoś szczególnie tej przerwy nie odczuliśmy, gdyż, jako powiat przez cały rok realizowaliśmy projekty, które wcześniej przygotowaliśmy. Byliśmy po prostu przygotowani na taką projektową „posuchę”, dlatego realizację inwestycji rozłożyliśmy w czasie. Natomiast, jeśli chodzi o Park, kilku inwestorów już kupiło grunty, natomiast kolejni, którzy mają na tym terenie zarezerwowane działki, wstrzymują się z zakupem gruntu. Czekają po prostu na uruchomienie dotacji, czy z to RPO czy ze środków centralnych.

 

- A dlaczego podjął się Pan realizacji tak dużego zadania inwestycyjnego, jakim jest Park Dworzysko, które w dodatku nie jest ustawowym obowiązkiem powiatu?

 

- Powiat Rzeszowski dotyka duże bezrobocie. Skutek jest taki, że mnóstwo osób wyjechało do pracy za granicę. Problem migracji dotyczy zresztą całego Podkarpacia - skąd wyemigrowało ok. 200 tys. osób, jak też z kraju. Chcemy, choć w jakimś stopniu zatrzymać ten proces, dać miejsca pracy.

O tym, że Park ten jest w pewnym sensie skazany na sukces decyduje jego doskonała lokalizacja. Położony jest ok. w odległości zaledwie 10 km od centrum Rzeszowa. Blisko jest lotnisko w podrzeszowskiej Jasionce, które już wkrótce może obsługiwać loty Cargo, o co zabiegają władze województwa. Blisko jest nowo wybudowana autostrada. Sam teren Parku jest doskonale przygotowany pod względem infrastrukturalnym – uzbrojony, idealny, jeśli chodzi o ukształtowanie terenu. Niewykluczone, że powstanie tu nawet ok. 5 tys. miejsc pracy.

 

- Park „Rzeszów-Dworzysko” stanowi część Specjalnej Strefy Ekonomicznej „Euro Park” Mielec. Z funkcjonowaniem w takiej strefie wiążą się ulgi dla inwestorów. Ale obowiązują one tylko do 2026 r. Czy po tej dacie, brak tych ulg może przełożyć się na funkcjonowanie Parku?

 

- Park Rzeszów-Dworzysko, wszystkie wskaźniki projektowe musi spełnić do 2020 r., czyli na 6 lat przed terminem zakończenia funkcjonowania stref ekonomicznych. Już dzisiaj wiemy, że nie wszyscy inwestorzy są zainteresowani tą pomocą publiczną, jaką jest zwolnienie z podatków wynikające z funkcjonowania w specjalnej strefie ekonomicznej. Rezygnują z nich na rzecz dotacji unijnych. Zasada jest taka, że jeśli ktoś dostanie dofinasowanie unijne na poziomie 75 procent, to nie może skorzystać z ulg wynikających z funkcjonowania w SSE, gdzie ich maksymalny poziom wynosi 70 procent. Co istotne, w strefach do końca 2016 roku obowiązuje poziom pomocy do 70 procent dla mikro- i małych firm, do 60 procent dla średnich firm, a do 50 dla dużych. Po 2016 r. ta pomoc spada o 20 procent.

 

- Jak ma się Park Dworzysko do kwestii inteligentnych specjalizacji regionu?

 

- Park to gospodarcze serce miasta i regionu, ale ma to być również innowacyjne serce miasta i regionu. Tutaj staramy się lokalizować technologie z najwyższej półki. Każdy z inwestorów musi wykazać innowacyjność swojego przedsięwzięcia. Ten Park ma być trzonem tych inteligentnych technologii. Jakoś szczególnie nie ograniczmy branży, które będziemy tutaj lokalizować. Firmy muszą charakteryzować się innowacyjnością. Na pewno nie będziemy tutaj lokalizować przemysłu spożywczego, tylko przemysł z tych sektorów, które dla woj. podkarpackiego są strategiczne, czyli przemysł lotniczy, elektromaszynowy, motoryzacyjny, dopuszczamy farmaceutyczny, informatyczny itp. Dla nas istotna jest kwestia tworzenia nowych miejsc pracy i zaawansowanych technologii lub zaawansowanego zarządzania firmą. Powierzchni biurowych nie bierzmy pod uwagę, chyba, że tylko na tych 9 działkach, które w planie zagospodarowania przestrzennego Parku określone są, jako działki pod usługi - tutaj dopuszczamy taką możliwość, żeby powstawały centra usługowe, czy outsorsingowe.

 

- Pełni Pan również funkcję prezesa zarządu Stowarzyszenia Euroregion Karpacki Polska oraz prezesa Stowarzyszenia Samorządów Terytorialnych „Aglomeracja Rzeszowska”. Czy idea Parku wpisuje się jakoś w działalność tych stowarzyszeń i współpracę z samorządem województwa?

 

- SST „Aglomeracja Rzeszowska” i SEKP są stowarzyszeniami, których członkami są samorządy. W przypadku SEKP są to samorządy funkcjonujące na terenie całego Podkarpacia. Powiat rzeszowski nie jest samorządem, który żyje w próżni, tylko żyje w otoczeniu. I problemy, które dotyczą całego Podkarpacia, dotykają też powiatu rzeszowskiego. Podobnie ma się rzecz z innymi samorządami. SEKP w pierwszej kolejności koncentruje się na współpracy transgranicznej – wymianie doświadczeń, realizacji wspólnych projektów, sięganiu po środki zewnętrzne. Nowym zadaniem wszystkich samorządów członkowskich SEKP, w tym tych, które należą do Aglomeracji Rzeszowskiej jest wdrożenie Marki Karpackiej Carpathia, czyli znaku identyfikującego całe Karpaty. Wszelkie działania podejmowane przez stowarzyszenia są pomocne dla samorządów, zwłaszcza w realizacji działań, które nie są ustawowo im przypisane, ale są potrzebne i konieczne dla lokalnych społeczności. Wspólne działania to większe możliwości i większy obszar oddziaływań, zwłaszcza na przeciętnego Kowalskiego. Chodzi o to, żeby jemu żyło się lepiej. Jak się w te działania wpisuje Park Dworzysko? Powiat Rzeszowski od początku (od 2002r.) uczestniczył w działaniach na rzecz tworzeniu Podkarpackiego Parku Naukowo-Technologicznego, czyli strefy w podrzeszowskiej Jasionce, w Rogoźnicy - nasz powiat był jednym z inicjatorów podpisanej umowy. Zadeklarował, że wniesie swoje tereny, jako strefę S2. Były to tereny wykluczone, jeśli chodzi o uzbrojenie, skomunikowanie. Kiedy nadarzyła się możliwość, utworzyliśmy własny Park. Najbardziej zyska na nim samorząd administrujący tym terenem, czyli miasto Rzeszów oraz gmina i miasto Głogów Małopolski. Bo większość podatków będzie odpływać do ich budżetów. W jakimś zakresie skorzysta także samorząd województwa, w minimalnym zakresie samorząd powiatu. Ale dla nas najważniejsze było stworzenie miejsc pracy, co jest zadaniem każdego samorządu.

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |