SAMORZĄDNOŚĆ / GOSPODARKA / INTEGRACJA EUROPEJSKA

ISSN 2082-3673

 

Europrojekty.pl  /  Numer 107  / Standardy idą w górę…

 

W europejskiej szpicy innowacyjności:

EURADA Agencja Rozwoju Regionalnego S.A.

w Bielsku - Białej

 

Okno możliwości

Ze Stanisławem Gindą – Prezydentem Europejskiego Stowarzyszenia Agencji Rozwoju

(The European Association of Development Agencies- EURADA) z siedzibą w Brukseli, Prezesem Zarządu Agencji Rozwoju Regionalnego A.S. w Bielsku-Białej

– rozmawia Jacek Broszkiewicz.

 

- W czerwcu ubiegłego roku został Pan prezydentem Europejskiego Stowarzyszenia Agencji Rozwoju, organizacji grupującej 90 instytucji tego typu z państw należących nie tylko do Unii Europejskiej. W świetle tego, co zdarzyło się w późniejszych miesiącach, a więc polskiej ekspansji w obejmowaniu kluczowych stanowisk w Komisji Europejskiej i Radzie Europy, Pański wybór zapoczątkował niejako ten proces. Czy prawdziwą jest teza o potwierdzeniu uznania, jakim cieszą się Polacy i ich potencjał intelektualny, koncepcyjny, organizacyjny oraz siła przebicia?

 

- Myślę, że tak. Choć szkoda, że ten potencjał i wiodące role, jakie zaczynamy odgrywać na kontynencie, nie są jeszcze należycie dostrzegane i doceniane na naszym własnym podwórku. Muszę podkreślić, że Europejskie Stowarzyszenie Agencji Rozwoju Regionalnego wytyczyło sobie kilka celów, niezmiernie istotnych dla kontynentalnej przestrzeni życiowej. Pierwszy z nich to lobbowanie w Komisji Europejskiej na rzecz agencji rozwoju regionalnego, jako tych instytucji, które w wielu krajach odgrywają rolę animatora działań przyspieszających postęp cywilizacyjny, przestawiających gospodarki na tory innowacyjności i wyższego poziomu technologicznego. Drugim kierunkiem jest zacieśnianie współpracy pomiędzy samymi agencjami, po to, by ten pierwszy mógł być efektywniej realizowany. Trzecim zadaniem jest tworzenie agencji w krajach, w których ten pomysł nie ma jeszcze swoich naśladowców. Kolejnym celem jest współpraca w zakresie nowych działań, a tu przykładem może być sieć Aniołów Biznesu, która powstała właśnie z inicjatywy EURAD-y, lub inteligentna strategia specjalizacji S3, która jest dziś narzędziem stosowanym powszechnie w kreowaniu rozwoju regionalnego – jej autorem jest Christian Saublens, wieloletni dyrektor zarządzający Stowarzyszenia. Bardzo mnie cieszy, że w tym nurcie Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. w Bielsku-Białej uczestniczy już od 16 lat i to na tyle aktywnie oraz twórczo, że nasza pozycja została zauważona, także w formie wyboru mojej skromnej osoby na szefa Stowarzyszenia. Czuję się zaszczycony tą nominacją i gorąco zapraszam wszystkie swoje koleżanki i kolegów, kierujących regionalnymi i lokalnymi agencjami rozwoju regionalnego do podjęcia współpracy ze Stowarzyszeniem. Jest to bowiem znakomita platforma dla zaprezentowania się na poziomie Unii Europejskiej, podzielenia własnymi doświadczeniami i sukcesami, a także okazja do zapoznania się z nowatorskimi formami i metodami kształtowania jak najbardziej pożądanych i skutecznych kierunków rozwoju. Na pewno będzie im łatwiej znaleźć, dzięki EURAD-zie, partnerów do wspólnych projektów, a przez to zwiększą się ich możliwości aplikacyjne o środki finansowe UE.

 

- Czy Stowarzyszeniu EURADA można przypisać rolę korespondującą z ideą rozszerzania Unii Europejskiej?

 

- Tak. Dlatego, że członkami Stowarzyszenia są nie tylko agencje z krajów UE, ale także z krajów stowarzyszonych z Unią, np. z Turcji. Ten kraj rozwija się bardzo dynamicznie, między innymi dzięki wiodącej w tym procesie roli tego typu instytucji otoczenia biznesowego, jakimi są agencje. W szerokim 8-osobowym, Zarządzie Stowarzyszenia jest dwóch, bardzo aktywnych, przedstawicieli tego kraju.

 

- Zaapelował Pan do swoich polskich kolegów o nawiązywanie współpracy z EURAD-ą. W tej beczce miodu jest bowiem i łyżka dziegciu. Do Stowarzyszenia należa tylko dwie polskie agencje rozwoju regionalnego: bielsko-bialska i noworudzka…

 

- Moim zdaniem jest to bardzo niedobra sytuacja, ponieważ w EURAD-zie mamy dostęp do masy przeróżnych, ciekawych inicjatyw. Brak naszej reprezentacji na tym poziomie w Europie jest też złym prognostykiem na przyszłość, dlatego, że rodzi się wiele nowych działań i koncepcji, w tworzeniu których, jako kraj, na terenie którego funkcjonuje wiele podmiotów okołobiznesowych, nie uczestniczymy. A jednym z głównych zadań Stowarzyszenia, o  czym już mówiłem wcześniej, jest pokazanie na forum Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i w Radzie Europy wiodącego znaczenia regionalnych agencji rozwoju, jako tego ogniwa, przez które przepływają ogromne fundusze prorozwojowe. Sądzę, że najwyższy czas, by wyrwać się z ciasnych granic regionalizmu i wypłynąć na szersze wody. Wiele polskich agencji i fundacji to już czyni, ale są to działania indywidualne i pozbawione szerszego, silnego zaplecza i infrastruktury, ale przede wszystkim kapitału najnowocześniejszej wiedzy. Tymi wszystkimi wartościami dysponuje EURADA-a i warto z nich skorzystać w swych europejskich peregrynacjach. To, że nasze organizacje tak nielicznie są reprezentowane w EURAD-zie, wynika także, niestety, z faktu, że w Polsce zbyt dużo środków strukturalnych, unijnych, przechodzi przez fundusze o randze krajowej, nie regionalnej. Polska jest jednym z największych beneficjentów UE, a skoro ma taki wewnętrzny system ich dystrybucji, to trudno się dziwić brakowi zainteresowania szefów agencji regionalnych działaniem w takich organizacjach, jak Stowarzyszenie, którym będę kierował jeszcze przez prawie trzy lata.

 

- Centralizacja decyzji co do podziału środków UE, wydaje się być zrozumiała ze względu na ogrom przyznanych nam środków…

 

- Centralizacja to zjawisko zrozumiałe nie dla każdego. Widać jak na dłoni, że taki system eliminuje lub ogranicza aktywność polskich agencji regionalnych na arenie międzynarodowej. A nie o to nam przecież chodzi, prawda? Wejście do EURAD-y oznacza nie tylko szersze możliwości pozyskiwania funduszy unijnych, ale przede wszystkim możliwość otwarcia sobie okna, przez które będzie można sięgnąć po wiedzę, bo dzisiaj to ona, a nie pieniądze, jest głównym źródłem postępu. Wiedza zaś nie jest już tak powszechnie dostępna, jakby na pierwszy rzut oka mogło się wydawać. Ta specjalistyczna jest cenniejsza od złota. Na przykład nasi koledzy z Walonii przez wiele lat wypracowywali bardzo efektywny model zarządzania rozwojem regionalnym, stworzyli kapitalny system współpracy pomiędzy jednostkami publicznymi a prywatnymi. Przez Internet nie sięgnie się do szczegółowych informacji na ten temat i osnowy intelektualnej tych działań. To skarb, do którego dostęp mają tylko członkowie Stowarzyszenia.

 

- To kwestia mentalności, naszych kompleksów?

 

- To już mamy za sobą. Donald Tusk – a i inni także - jest sztandarowym przykładem na to, że kompleksy wędrują do lamusa.

 

- Pańska obecna pozycja też jest dowodem prawdziwości tej tezy…

 

- Nie mam powodów, ani inklinacji do tego, by w najwyższych kręgach europejskich czuć się niedowartościowanym, czy obco. Powtarzam, wadliwy, centralistyczny system dystrybucji środków unijnych jest głównym powodem braku obecności polskich agencji rozwoju regionalnego w organizacjach międzynarodowych, takich, jak EURAD-a. Mam nadzieję, że fakt, iż to Polak kieruję obecnie tą organizacją, będzie miał znaczenie przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym członkostwie w niej.

 

- Na co zatem, Pańskim zdaniem, powinny kłaść największy nacisk w swej codziennej działalności podmioty tworzące sferę otoczenia biznesowego w Polsce?

 

- Agencje rozwoju regionalnego i lokalnego w naszym kraju muszą stale wykazywać swój przedsiębiorczy charakter. To nie są już podmioty pełniące rolę świętego Mikołaja – te czasy dawno minęły. Muszą wymyślać nowe idee, kreować sposoby wcielania ich w życie, być sprawnymi ogniwami przepływu wiedzy i informacji, gromadzić doświadczenie. To są fundamenty rozwoju regionalnego.

 

- A jak połączyć ducha przedsiębiorczości, działania stricte biznesowe z zadaniami, których charakter można zmieścić w trzech słowach: pro publico bono?

 

- Ja nie widzę tu żadnej sprzeczności. Musimy generować zyski, by móc się rozwijać. Wzrost znaczenia i możliwości agencji, jako najważniejszego segmentu bloku instytucji okołobiznesowych jest właśnie działaniem w wyczerpującym sferę pro publico bono. Przecież nasze finansowe podstawy wyrastają z pieniędzy podatników, mają wyraz publiczny. Agencje powstały ze środków publicznych i na rzecz ich pomnożenia mają pracować. Ale żeby to robić skutecznie, należy wydobywać się z ciasnych okowów prowincjonalności. Bielska Agencja Rozwoju Regionalnego działa oczywiście na konkretnym obszarze i naszym najważniejszym celem jest jego aktywizacja społeczna i gospodarcza. Członkowstwo i obecna kluczowa rola w EURAD-zie nie oznacza, że odlecieliśmy w kosmos. Obecnie borykamy się z problemem stworzenia stałych miejsc pracy, otwierania szans życiowych przed młodymi ludźmi, po to, by nie wyjeżdżali za chlebem zagranicę. To dlatego od 5 lat prowadzimy niezwykle ambitny program TechnoBIT Venture. Musimy zrobić wszystko, co możliwe, by teren naszego działania nie został intelektualnie zdegradowany, a takie tendencje, niestety, można obserwować. Patrząc szerzej, można powiedzieć, że przed władzami publicznymi, a konkretnie samorządami w Polsce, które mają większościowe pakiety akcji w regionalnych i lokalnych agencjach rozwoju, stoi zadanie przeorientowania swojej polityki regionalnej właśnie w kierunku lepszego wykorzystania narzędzi, jakie posiadają. A są nimi właśnie agencje. Trzeba pamiętać o tego rodzaju relacjach właścicielskich. To główny akcjonariusz w gruncie rzeczy ma decydujący głos w określaniu polityki i strategii konkretnej agencji. Trzeba go przekonać do działań niekonwencjonalnych, odważnych, a jednocześnie racjonalnych, na przykład do szukania bezpośrednich inwestycji zagranicznych, do tworzenia niezbędnej infrastruktury, która posłuży napływowi kapitału rodzimego i obcego. Samorządy, poprzez agencje, powinny generować możliwości identyfikowania się najbardziej uzdolnionej młodzieży ze swoimi małymi ojczyznami, zachęcania jej do tworzenia firm tutaj i teraz! Ja myślę, że potencjał tkwiący w związkach emocjonalnych, z poczuciem przynależności młodych ludzi do wspólnoty lokalnej, czy regionalnej jest mało wykorzystywany w naszych agencyjnych działaniach. Zbyt mało akcentowane jest w nich na przykład poczucie bezpieczeństwa - tak bardzo ważne dla młodego niepierzonego biznesu, możliwość liczenia na wsparcie i radę, jakich możemy udzielić. To nie jest tak do końca prawda, że na globalnym rynku liczy się tylko zysk i drapieżność. Te wartości są ważne, ale coraz większego znaczenia nabierają te, które pozwalają żyć bez wyniszczającego stresu, depresji, poczucia zagrożenia. Trzeba na każdym kroku podkreślać, że w polskiej rzeczywistości gospodarczej pojawiają się technologie i szanse pozwalające na godne życie bez potrzeby wyjazdu do wielkich aglomeracji, czy zagranicę. Jestem przekonany, że rozwój regionalny powinien zmierzać w kierunku ukazywania możliwości samorealizacji tutaj, na miejscu, niezależnie od tego, czy to będzie wieś gminna, czy małe miasteczko. W tym sensie każde takie działanie ma wymiar pro publico bono.

 

- Wspomniał Pan o potrzebie wydobywania się z prowincjonalizmu. Jakiego rodzaju charakter mają relacje na linii EURAD-a – Komisja Europejska?

 

- Te związki są bardzo bliskie. EURADA-a jest organizacją, do której trafiają pierwsze projekty unijnych aktów legislacyjnych. Jesteśmy zapraszani do prowadzenia różnego rodzaju paneli dyskusyjnych w ramach „Open Day” organizowanych przez KE. Mamy w Komisji bardzo wysokie notowania. Z tych kontaktów płynie także następujący wniosek: Sytuacja i europejski rynek agencji rozwoju regionalnego to nie jest coś stałego, są różne modele ich tworzenia i funkcjonowania. Są kraje, gdzie mają one bardzo duże znaczenie i są takie, gdzie nie odgrywają aż tak istotnej roli. Są rządy, które chcą współpracować z agencjami, ale też są i takie, które nawet je likwidują. Na tym tle Polska wypada gdzieś pośrodku, neutralnie, co pozostaje nieco w sprzeczności z deklaracjami wieszczącymi wzmacnianie demokracji lokalnej i procesy decentralizacyjne. A przecież proces powstawania agencji w latach 90. był całkowicie oddolny – one rodziły się z inicjatyw lokalnych. To prawda, że przed 20 laty agencje pozyskiwały kapitał ze spółek skarbu państwa, ale to był majątek niechciany, nie przynoszący profitu budżetowi. Postawiliśmy go na nogi i już to powinno dać rządzącym wiele do myślenia. Obecnie mamy do czynienia z kończącym się procesem sprzedawania przez państwo resztek swych udziałów w spółkach akcyjnych, jakimi są z reguły agencje regionalne. Siłą więc rzeczy stają się one prawie w 100 procentach własnością samorządów i innych podmiotów działających w skali regionalnej i lokalnej. Ogólny obraz nie jest pesymistyczny. Agencje dysponują znacznymi środkami finansowymi, w większości ich sytuacja jest stabilna, jeśli nie brać pod uwagę zawirowań personalnych, są trwałym elementem krajobrazu gospodarczego.

 

- Niedawno, w końcu lutego w Warszawie, premier Ewa Kopacz uroczyście ogłosiła inaugurację w Polsce nowej perspektywy unijnej na lata 2014-2020. Zapytam Pana jako szefa Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. w Bielsku – Białej o cele, jakie sobie Pan stawia w związku z tymi okolicznościami?

 

- Agencja jest spółką akcyjną z większościowym udziale bielskiego samorządu, a więc wszystkie działania, jakie podejmiemy, będą uzgadniane z głównym akcjonariuszem – miastem. Na najbliższe lata przygotowaliśmy strategię rozwoju agencji adekwatną czasowo do unijnej perspektywy finansowej. Opiera się ona na trzech głównych filarach. Pierwszy to utworzenie lokalnego funduszu zalążkowego, dzięki któremu chcemy finansować powstawanie firm typu start-up, czyli spółki, które powstają w trybie „od pomysłu – do wdrożenia”. Kolejnym filarem jest kontynuowanie arcyważnego z punktu widzenia przyszłości młodzieży w naszym regionie, projektu pod nazwą FABLAB. Chodzi o zapoznawanie ludzi z nowymi technologiami w zakresie przygotowywania, prototypowania i drukowania w technologiach 3D. Trzecim, bardzo ambitnym celem jest osiąganie coraz większej specjalizacji w pozyskiwaniu funduszy bezpośrednio z Komisji Europejskiej. Jestem przekonany, że aplikowanie o środki wsparcia właśnie bezpośrednio do Komisji Europejskiej jest najlepszą drogą do sukcesu. Ale, by to skutecznie robić, trzeba mieć informację, wiedzę i doświadczenie. A więc koło się zamyka…

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

 

Skontaktuj się z nami:

Napisz do nas:

Europrojekty.pl Sp. z o.o.

Al. Korfantego 32/44
40-004 Katowice

NIP: 634-281-53-00

+48 509 179 016

Adres:

E-mail:

Telefon:

Jeśli masz do nas jakieś pytania, chciałbyś podjąć  z nami współpracę lub dowiedzieć się więcej na temat naszego pisma, zapraszamy do kontaktu za pomocą poniższego formularza bądź redakcyjnego adresu
e-mail:

redakcja@europrojekty-pl.pl

redakcja@europrojekty-pl.pl

Copyright © 2014  |  Europrojekty-pl  |  Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody redakcji lub autora zabronione  |  made by TATUTU

Wysyłanie...  |

Wystąpił błąd. Przepraszamy  |

Wiadomość wysłana  |