europrojekty PL :: samorządność : gospodarka : integracja europejska
   miesięcznik – samorządność / gospodarka / integracja europejska
 
EUROREGIONY POLSKA
40-004 Katowice,
Al. Korfantego 22/52,
tel. red. nacz. +48 510 065 508,  
redakcja@euroregiony.pl
Nasi partnerzy technologii informatycznych
www.wasko.pl

www.webserwer.plwww.webserwer.pl


   - ilość odsłon
strona główna | bieżący numer | ponad materią | CZYTELNIA | od redakcji | o nas | patronaty | download | prenumerata | zaprezentuj się | linki

item 1
Z perspektywy rządu i jego doradców



  Zobacz również  
KOMENTARZE

skomentuj!
 

 

Husaria w rajach podatkowych(2)

Z Józefem Wyciślokiem – Radcą Ministra Finansów – rozmawia Jacek Broszkiewicz


– W dobie obecnego kryzysu coraz więcej ekonomistów poważnie rozmawia na  temat tzw. Podatku Tobina i praktycznych aspektów wprowadzenia go w życie.

– James Tobin – amerykański ekonomista, laureat Nagrody Nobla z 1981 roku stworzył projekt podatku od obrotów na rynkach walutowych mając zaledwie 27 lat.  Zgodnie z tym pomysłem wszystkie transakcje walutowe objęte byłyby 1 procentowym podatkiem (w dzisiejszych warunkach byłoby to około 4,5 bilionów dolarów, czyli około 15 procent światowego przychodu brutto), co miało być jednym z narzędzi stabilizujących światowy system walutowy. Pomysł ten na wiele lat był zapomniany, a ponownie odkryty został w połowie lat 90-tych przez ekspertów United Nations Dexelopment Program.



Spekulacja walutowa polega na odniesieniu zysku przez sprzedaż waluty i ponownym jej odkupieniu po niższej cenie. Spekulanci, aby osiągnąć jak największe zyski sprzedają i odkupują waluty wielokrotnie w ciągu jednego dnia. Jeśli po wprowadzeniu podatku Tobina, za każdą tego typu operację spekulant musi zapłacić podatek proporcjonalny do zamierzonego zysku, działanie to będzie mniej opłacalne. W przeciwieństwie do spekulanta firma handlująca lub inwestująca za granicą dokonuje bardzo niewielu aktów kupna – sprzedaży walut. Nie będzie więc dotknięta podatkiem Tobina. Podatek ten jest uznawany za jeden z najprostszych instrumentów walki z walutową spekulacją finansową na skalę globalną. Wprowadzenie podatku Tobina odsuwa niebezpieczeństwo gwałtownego osłabienia waluty jakiegoś kraju na skutek działań spekulantów. Podatek wymyślony w latach sześćdziesiątych przez Jamesa Tobina ma bowiem co najmniej dwie dość istotne zalety. Z jednej strony osłabia kapitał spekulacyjny prowadzący dużą ilość transakcji walutowych. Ograniczając rentowność operacji „FX”, podatek Tobina miałby m.in. utrudniać ataki na waluty poszczególnych krajów (takich ataków doświadczył np. Meksyk, Tajlandia czy też Korea Południowa).

Z drugiej strony wpływy z poboru tego podatku miałyby być wykorzystywane przez społeczność międzynarodową na rozwój krajów Trzeciego Świata. W tym względzie szczególnie interesująca jest baza wykorzystywana do naliczania podatku – cały światowy obrót Foreign Exchange, który wynosi obecnie około 450 bilionów dolarów rocznie.
Skuteczność podatku Tobina jest możliwa jedynie gdy zostanie powołany jednocześnie przez kilka liczących się na międzynarodowym rynku obrotów walutowych krajów. Mniej trudności nastręczałaby sama technika poboru podatku, natomiast większych obaw należy się jednak spodziewać – zdaniem wielu znaczących ekonomistów – ze świata wielkiej polityki.

Z tego względu przychylni Tobinowi ekonomiści coraz częściej zastanawiają się nad istotną modyfikacją tego projektu. Z jednej strony te modyfikacje mają na celu usprawnienie koncepcji z technicznego punktu widzenia, a z drugiej – uatrakcyjnienie projektu dla najbardziej opornych. Kanadyjski ekonomista Rodney Smith zaproponował więc, aby nie rozliczać podatku poprzez rynki, ale za pośrednictwem narodowych instytucji rozliczających transakcje handlu walutą. Izby rozliczeniowe tak czy owak pobierają prowizję. „Podatek Tobina” miałby więc wyłącznie znaczenie ilościowe, a nie jakościowe. Takie rozwiązanie w istotny sposób ułatwiałoby również techniczne wprowadzenie podatku – zależałoby ono wyłącznie od władz narodowych i nie wymagałoby umów międzynarodowych.

Podobna w charakterze jest propozycja Paul – Bernd Spahn’a. Zgodnie z pomysłem tego niemieckiego ekonomisty, „Podatek Tobina” miałby ograniczone pole działania. Naliczany byłby wyłącznie na tych walutach i na tych rynkach, które padły ofiarą ataku kapitału spekulacyjnego. Tak więc ustalane byłyby widełki wahań danej waluty, po przekroczeniu których transakcje obłożone byłyby podatkiem. Wadą takiego rozwiązania jest spore obciążenie tzw. ryzykiem moralnym. Korzyści z wpływów podatkowych, których beneficjentami byliby najbiedniejsi, bezpośrednio wiązałoby się z zachwianiem, a czasem nawet załamaniem systemu walutowego innego kraju, najprawdopodobniej również rozwijającego się.
Jakkolwiek by jednak nie oceniać przedstawionych powyżej propozycji, istotne staje się to, że coraz więcej ekonomistów poważnie rozmawia na temat „Podatku Tobina” i praktycznych aspektów jego wprowadzenia w życie. Obserwując coraz powszechniejsze odchodzenie zarówno świata polityki jak i biznesu od modnych w latach 90-tych doktryn neoliberalnych tworzonych przez Szkołę Chicagowską, można przewidywać, że „Podatek Tobina” – w jakiejś formie – nie będzie w najbliższych latach bez szans.

– W Niemczech grupa bogaczy wystąpiła z petycją, w której wzywają rząd tego kraju, aby nałożył na zamożnych obywateli wyższe podatki. Sami deklarują, że są gotowi je płacić. Sygnatariusze apelu zauważają, że gdyby przez dwa lata najbogatsi płacili podatek od majątku w wysokości 5 procent, to kraj mógłby zyskać 100 mmiliardów euro, które można by przeznaczyć na programy socjalne i gospodarcze...

– Jeden z inicjatorów apelu Dieter Lehmkuhl powiedział, że w Niemczech około 2,2 mln ludzi posiada majątek w wysokości powyżej pół miliona euro. Inny z sygnatariuszy, Peter Vollmer, oświadczył, że popiera propozycję podatku, ponieważ odziedziczył „mnóstwo pieniędzy, których nie potrzebuje”, a podatek byłby społecznie akceptowalnym sposobem na problemy finansowe państwa.

Pozwoli pan na taką refleksję- w przedmowie do książki pt. „ Odrodzona Skarbowość Polska „ wydanej nakładem Stowarzyszenia Urzędników Skarbowych Rzeczypospolitej Polskiej z 1931 czytamy: „Należycie zorganizowana skarbowość obok silnej armii stanowi najlepszą rękojmię niepodległości każdego państwa. Jeżeli utraciliśmy  niepodległy byt państwowy , to przede wszystkim dlatego, że Skarb Państwa był pusty, a w związku z tym nasze siły zbrojne niewielkie. Uchylanie się najbardziej zasobnych warstw społecznych od świadczeń na rzecz Skarbu Państwa oraz ciągłe reorganizowanie służb skarbowych, administracji skarbowej oto dwie najbardziej ujemne cechy naszej Skarbowości przedrozbiorowej”….Jakże na czasie są to słowa.

Kiedyś chwałą polskiego oręża była husaria, nasza chluba i najlepsze wojsko w świecie w owych czasach , ale czy wiecie Państwo , że to wojsko finansowali najbogatsi nasi krajanie. Sami sobie kupowali zbroje , oręż ,konia i... walczyli w pierwszych szeregach o Polskę, o Ojczyznę. Był to dla nich zaszczyt i honor. Na zbroi mieli narzucone wilcze skóry a zwykli - lamparcie skóry, ale te wilcze skóry były z polskich wilków.
A teraz gdzie jest NASZA HUSARIA…..?

– Dziękuję za rozmowę.

© 2004-2010 Euroregiony Polska. Wszelkie prawa zastrzeżone.     powered by eNginePRO™ CMS