item 1
Korespondencja własna ze Strasburga
|
|
|
Zobacz również
|
|
|
|
|
| |
Europosłowie w niebezpieczeństwie, ale pracują
Nie tylko o walącym się powoli Parlamencie Europejskim w Strasburgu obok sali plenarnej runął kawałek sufitu wielkości 150 cm x 150 cm. Ponieważ było to w sobotę, nikomu się nic nie stało, ale gdyby to był poniedziałek, w tej części budynku mogłoby przebywać ok. 100 osób! Był to kolejny przypadek po tym jak 7 sierpnia 2008 r. poleciało kilkadziesiąt metrów kwadratowych w sali plenarnej Parlamentu Europejskiego. Od tamtego czasu trwa operacja „dostosowania do norm” metalowego sufitu znajdującego się w całym budynku, gdzie mieści się sala plenarna...
Przy tej okazji wyszły na jaw wady w powłoce ognioodpornej konstrukcji nośnej budynku. Właśnie w tej poddanej badaniom części budynku – puściła kolejna sufitowa podwieszka. Wszczęte postępowanie sądowe ma określić zakres odpowiedzialności wykonawców, architektów i innych podmiotów zaangażowanych w pierwotną budowę, jak i firmy ubezpieczeniowej. Budynek oddano do użytku 1999 roku, więc w momencie pierwszej katastrofy budowlanej był jeszcze objęty 10 letnią gwarancją. Pilne prace remontowe nie mogą jednak być w pełni realizowane, gdyż ocenia się dalej stan wszelakich „braków”. Koszt naprawy po pierwszej katastrofie oszacowano na 3,8 mln euro. Uwzględniwszy kolejną i spowodowane przez to dodatkowe opóźnienia, mówi się, że szkody wzrosną o następne 1,4 mln euro. Pełne oszacowanie kosztów całości prac „dostosowania do norm” nie jest na dzień dzisiejszy w ogóle możliwe. Ponoć w przypadku pożaru mięlibyśmy 20 min na opuszczenie budynku, gdyż po tym czasie cała konstrukcja mogłaby się zawalić. Trudno nawet sobie wyobrazić ewakuację kilku tysięcy ludzi w tak krótkim czasie. Niemniej jednak komisja ds. bezpieczeństwa zezwala nam na kontynuowanie eksploatacji budynku, a ustawione wokół sali plenarnej rusztowania i podwieszone siatki najwidoczniej stały się już częścią dekoracji. Prace badawcze i diagnostyczne mają się zakończyć w pierwszym kwartale 2010 r. i wtedy opracowany zostanie szacunkowy pełny koszt operacji, o ile oczywiście nie zdarzą się do tego czasu kolejne niespodzianki.
A teraz o tegorocznym budżecie UE. Parlament Europejski już nad nim głosował a posłowie poparli propozycję Komisji Budżetowej. Na 2010 rok zagwarantowano 141.453 miliardów euro w zobowiązaniach i 122.937 miliardów w płatnościach. Widoczny we wszystkich wskaźnikach gospodarczych kryzys podniósł „zwykłą” temperaturę negocjacji, szczególnie gdy chodziło o znalezienie dodatkowego finansowania dla europejskiego planu odbudowy gospodarczej. W końcu znaleziono 2,4 miliarda euro w tzw. rezerwach, wynikających z różnic między założeniami wieloletnich ram finansowych, a budżetem rocznym oraz w niewykorzystanych środkach z działu na kompensaty rolne
i administrację. Wymagało to znacznej modyfikacji całej perspektywy finansowej obejmującej kolejne lata do 2013 roku.
Negocjacje w sprawie budżetu 2010 odbywały się jeszcze zgodnie z zasadami traktatu nicejskiego, choć de facto od 1 grudnia 2009 obowiązuje już traktat lizboński. W „nicejskim” Parlament nie miał kompetencji w zakresie planowania wydatków na rolnictwo, zaś sama procedura przyjmowania budżetu odbywała się w tzw. trzech czytaniach. W przyszłości będzie tylko jedno czytanie. Ponieważ nowy traktat wszedł w życie zbyt późno, aby można było wdrożyć wszystkie traktatowe nowości w życie, postanowiono dokończyć budżet na przyszły rok jeszcze wg „starych” zasad. W budżecie UE na 2010 r. znajdują się też między innymi trzy poprawki dotyczące finansowania nowych polskich inicjatyw jak: finansowanie igrzysk paraolimpijskich w Warszawie, stypendiów dla młodzieży z Europy Wschodniej i funduszy na Nagrodę im. Bronisława Geremka oraz Katedrę Cywilizacji Europejskiej jego imienia przy Kolegium Europejskim w Natolinie.
Lidia Geringer de Oedenberg
|
|
|
|