item 1
Walutowe dywagacje
|
|
|
Zobacz również
|
|
|
|
|
| |
Koniec sielanki
 Pierwsze lata po wprowadzeniu na rynek euro były dla europejskiej waluty prawdziwą sielanką. Z roku na rok wzrastało zaufanie do niej, do jej stabilności, ale też do jej „strażnika” - Europejskiego Banku Centralnego. Nie ulega wątpliwości, że w zdobywaniu kolejnych obszarów świata, gdzie euro stawało się realną walutą rezerwową pomagała stosunkowa mała dbałość Stanów Zjednoczonych o wartość dolara, oraz jeszcze nieprzygotowanie Chin do wprowadzenia juana do grupy, w której są dziś dolar, euro, jen, brytyjski funt, szwajcarski frank. Mimo że gospodarka, która stała za europejską walutą nie charakteryzowała się wysoką dynamiką wzrostu, to jednak europejska waluta została uznana za stabilną, a polityka gospodarcza krajów strefy euro była uważana za rozważną i z niskim poziomem ryzyka. Wydaje się, że ostatnio euro jest w trudniejszej sytuacji. Co prawda, uczyniono wiele, by zmniejszyć poziom zaniepokojenia związany z euro, jednak nie ma pewności, czy te działania są wystarczające i na jaki czas wystarczą....
Śledząc wypowiedzi ekspertów można powiedzieć, że brak jest jeszcze dzisiaj podstaw nawet do umiarkowanego optymizmu. Wynika to stąd, że w gronie politycznych decydentów nie ma jeszcze pełnej zgodności tak co do wspólnej diagnozy, jak i środków zaradczych. Obrazowo, obecne wymagania wobec euro definiuje się następująco. Europejska waluta winna mieć takie cechy jak dawna niemiecka marka, ale równocześnie powinna to być walutą opartą na: mocnych fundamentach gospodarczych, a w pierwszej kolejności na niskiej inflacji oraz na konserwatywnej polityce fiskalnej. To są jednak życzenia, jeszcze dziś nieco odległe od rzeczywistości.
Drugie pytanie jest też ważne: W jakim stopniu obecnie realizowane działania mające na celu ustabilizowanie rynkowej pozycji euro będą skuteczne dziś i jak rozwiązują problem w dłuższej perspektywie czasowej?
Dotychczasowe wysiłki krajów strefy euro dały w pewnym zakresie oczekiwany skutek. Zdecydowano o gwarancjach dla Grecji (110 mld euro) i o stworzeniu parasola ochronnego dla wszystkich krajów strefy (750 mld euro). W krytycznym momencie skłoniono władze Europejskiego Banku Centralnego, aby poinformował o gotowości do skupu obligacji zagrożonych krajów. Podjęte działania zapewniły płynność sektorowi bankowemu i uspokoiły nastroje na rynkach światowych. Można powiedzieć, że skutecznie zażegnano „pożar”, jednak pozostają wątpliwości, czy zaradzono powstaniu podobnych przypadków jak w Grecji. Skrótowo można powiedzieć, że ustabilizowano rynki finansowe, a na straży stabilności cen stoi EBC, jednak w dalszym ciągu brakuje kompleksowych rozwiązań dotyczących stabilności fiskalnej oraz mechanizmów pilnujących ich przestrzegania. To, jak się uda przygotowanie takich rozwiązań, jak one będą przestrzegane zdecyduje o rynkowej pozycji euro i składzie krajów należących do tej strefy walutowej. Będzie miało też wpływ na to, czy któryś z krajów zagrozi opuszczeniem strefy (jak to robiły Niemcy), lub czy jakieś kraje (w tym Polska) będą chciały wstąpić do tego elitarnego klubu.
Magdalena A. Kolka
|
|
|
|